przetrwanie

#334. Forager

Forager to ciekawa i nietypowa gra, która bardzo pobudza wyobraźnię. Światło dzienne ujrzała w kwietniu 2019 i wydał ją HopFrog za pośrednictwem Humble Bundle.

Naszą przygodę zaczynamy uzbrojeni jedynie w kilof na stosunkowo niewielkiej wyspie. Z początku nie za bardzo wiedziałem, co zrobić, ale z pomocą przyszedł mini samouczek lub też jakaś misja początkowa, która złapała mnie za rączkę i przeprowadziła przez wszystkie dostępne aspekty tej gry.

Przede wszystkim nie ma żadnej fabuły: to jak przejdziemy grę zależy od nas. Dlatego postawiłem sobie za cel zobaczyć wszystko, co można by było w Foragerze zobaczyć i nie zawiodłem się, bo chociaż się nie wydawało, to było tego całkiem sporo.

Gra jest nastawiona na to, abyśmy zbierali wszystko, co tylko się da. Możemy z tych rzeczy tworzyć inne rzeczy, tworzyć maszyny i produkować bardziej zaawansowane przedmioty. Zbieranie i produkcja daje nam doświadczenie i pozwala zdobywać poziomy. Z każdym zdobytym poziomem mamy możliwość odblokowania jednej umiejętności, która pozwala nam tworzyć bardziej zaawansowane maszyny, lepszy ekwipunek, jeść rudy surowców (tak, jest taka umiejętność!), dostawać doświadczenie za to, że jemy (to by się w sumie przydało w prawdziwym świecie – zamiast kalorii pochłaniasz expa ;)) produkować pieniądze…

Skoro doszliśmy do pieniędzy: za monety można kupować nowe wyspy, gdzie czekają na nas wesołe ludziki z masą dziwnych zadań (zebranie 500 sztuk odchodów zwierząt to jest to, o czym każdy gracz marzy), różne ciekawe lokacje pełne bossów do pokonania i skarbów do zebrania, nowe surowce do zebrania, aby produkować inne przedmioty (no bo na tym ta gra w sumie polega)…

Kiedy piszę o tej grze to wydaje mi się, jakby tam nic szczególnego nie było, ale jakimś cudem spędziłem w niej 26 godzin latając z wywieszonym językiem, aby skompletować wszystko, co można, zwiedzić każdą lokację, pomóc każdemu enpecowi z problemem i wyeksplorować każdy skrawek tego ciekawego świata. A na sam koniec dobiłem maksymalny poziom, ulepszyłem mój ekwipunek do maksimum i połączyłem wyspę w jeden kontynent.

Forager to świetna tytuł do odstresowania się. Nie ma nad tobą żadnego bata w postaci superzła, które musisz pokonać. Jesteś dosłownie swoim własnym szefem. Jeśli przypadkiem zginiesz to spokojnie – gra zapisuje się na chwilę przed śmiercią, więc nie tracisz praktycznie nic.

Moim ulubionym aspektem było ulepszanie ekwipunku. Zajmowało to sporo czasu, bo trzeba było zebrać multum rzeczy (albo je wytworzyć, a to za to był dosyć powolny proces), ale kiedy doszedłem do takiego momentu, że machając mieczem kosiłem i potworki, i surowce, byłem w pełni szczęścia. Czułem się jak kosiarka chaosu tnąc wszystko i wszystkich (i było to naprawdę przyjemne uczucie). 😉

Mój werdykt jest taki: ta gra jest po prostu świetna, aby się odstresować i porobić coś do czego można wrócić nawet i za dwa miesiące. Polecam!

Mefisto

#334. Forager Read More »

#275. Z życia urzędnika cz.10

Koronawirus szaleje, a my w urzędzie bawimy się w najlepsze. Bo przecież nie ma takiego cholestwa, które zmusiłoby urzędnika do podążenia ścieżką rozsądku.

Nawet nie wiem jak zacząć, bo mi wszystko, co mogło, to już dawno opadło, odpadło i ze wstydu schowało się pod ziemię. W Anglii jest, w chwili pisania tej notki, zarażonych ponad 1140 osób, a podejrzewa się, że w rzeczywistości jest to już ponad 10 tys. osób. Nawet tak uparty rząd jak angielski poddaje się w końcu idei zakazów masowych spotkań (ale dopiero od poniedziałku, aby ludzie mogli sobie pójść na masowo organizowane wydarzenia specjalnie na ten weekend).

A co robi mój kochany urząd?

Wysyła profesjonalnego emaila, w którym nawołuje do mycia rąk i unikania skupisk ludzi. Brawo urząd? A skądże! W drugim emailu cały departament dostaje zaproszenie na rozmowę na temat koronawirusa. Pewnie spotkanie zawiera elementy praktyczne: jak się zarazić i jak kasłać, aby inni też mieli… Nie wiem, bo nie poszedłem. Popukałem się po czole, a potem poszedłem umyć ręce.

Oczywiście urząd też nawołuje, aby w miarę możliwości pracować z domu, a potem wywala aktualizację oprogramowania, którą można mieć tylko, jeśli się podłączy pod sieć internetową w pracy (i to nie tak, że się nie da mieć jej zdalnie). Oczywiście nie wiadomo, kiedy, jak i gdzie zaskoczy aktualizacja, więc siedzisz i czekasz kilka godzin…

Najlepsze na koniec: dosłownie na dniach oświadczyli, że skończyły im się środki do odkażania i czas oczekiwania na nie to kilka tygodni…

Zbuntowałem się i powiedziałem “nie”. Zobaczymy, co się stanie.

Mefisto

#275. Z życia urzędnika cz.10 Read More »

#105. The Long Dark: Episode 2

screen_706982b2-9bb5-4c26-9bd6-9379adcaf2cf_hi

Kontynuując moją przygodę z The Long Dark, mogę śmiało powiedzieć, że twórcy bardzo starają się, aby gra była jednocześnie trudna, ale nie nużąca. Epizod 2, w który miałem przyjemność zagrać, uświadomił mi, jak wiele pracy wymaga stworzenie dobrej gry w dzisiejszych czasach.

Nasza przygoda zaczyna się od obejrzenia krótkiego filmiku z ciekawą ścieżką muzyczną (coś na rodzaj teledysku), pokazującego nam, co w tym czasie dzieje się dookoła nas. Dla ciekawskich: tutaj macie link do filmiku.

Dalej nasza postać, William, wynurza się z jaskini i pierwsze, co widzimy to krwawe przytulańce z lokalnym rozrabiaką – niedźwiedziem. Nakłaniani przez człowieka, którym dziki zwierz miota na prawo i lewo, sięgamy po jego strzelbę i pach! Niedźwiedź bierze nogi za pas i zmyka czym prędko, a my zajmujemy się naszym poszarpanym kolegą. Następnie scenerią jest chatka myśliwego/leśniczego, który powoli i adekwatnie do swojego abstrakcyjnego wyglądu, wybudza się z regeneracyjnego snu. Ten oto mężczyzna nauczy nas, jak przetrwać walkę z dziką naturą i pchnie nas w dalszą fabułę.

Rozpoczyna to serię zadań ze “szkółki przetrwania”, gdzie poza standardowym znajdź-przynieść-zostaw, nauczymy się też polować. Tak, nasze misje przybliżą nas do zdobycia broni i naszego pierwszego polowania na jelenia. Powiem wam jedno: jeżeli nie ustrzelicie jelenia od razu to bądźcie gotowi na bieg przez pół lokacji, zgubienie się i zabicie conajmniej tuzina wilków po drodze.

Cała szkółka ma nas przybliżyć do przetrwania w ekstremalnych warunkach, a także pomóc naszemu przyjacielowi pozbyć się jego nemesis. W międzyczasie naszych zadań dowiadujemy się, że wraz z pojawieniem się zorzy wraca elektryczność. Jest to istotne, bowiem pozwala ona przedostać się przez elektryczną zaporę wodnę do nowej lokacji, którą, niestety, przyjdzie nam odkryć w następnym epizodzie.

Nie wiem, kiedy pojawi się epizod trzeci, bowiem twórcy ogłosili jedynie, że będzie miało to miejsce w tym roku. Mimo tego wyczekuję go z niecierpliwością, ponieważ póki co jestem zadowolony z jakości rozrywki i przygody, jaką ta gra serwuje.

Jedyne, co mogę napisać to to, że twórcy bardzo pracują nad tym, aby gra nie była zbyt liniowa i, poza pracą nad epizodami 3, 4 i 5, poprawiają też epizod 1 i 2 (na przykład pod tym względem, aby wszystkie dialogi, nawet te mało istotne, miały podkład głosowy). Czyżby wyzwanie dla mnie, aby przejść grę jeszcze raz? Zobaczymy.

Mefisto

#105. The Long Dark: Episode 2 Read More »

Scroll to Top