Author name: mefistowy

#190. Kącik Techniczny nr 8

Dzisiaj krótko napomnę o projekcie, który śledzę z zapartym tchem. Chodzi mianowicie o coś, co nazywa się SPADE i jest komputerową magią na pierwszy rzut oka!

SPADE jest sztuczną inteligencją (AI) od nvLabs (czyli od nVidii), która nasze “bazgroły” jest w stanie przerobić w realistycznie wyglądające zdjęcie. Wszak strona wita nas tytułem “semantic image synthesis with spatially-adaptive normalization” czyli semantyczna synteza obrazu z normalizacją przestrzennie adaptacyjną. Tłumacząc na prostszy język jest to nic innego jak rozkład obrazu na czynniki pierwsze (w tym wypadku kolor oznaczający np. niebo, trawę, wodę, itd.), a potem wygenerowanie obrazu na podstawie zdjęć bazowych.

Jest to niesamowity krok w kierunku generowania obrazu, sztucznej inteligencji i naszego rozwoju jako cywilizacja. Widzę tu spory potencjał dla gier, gdzie grafika mogłaby być naprawdę realistyczna, a ostatecznie nawet generowana w kierunku naszych obecnych potrzeb (cukierowy klimat łatwo byłoby można zmienić na mroczny zapewianijąc jedynie inny zestaw zdjęć bazowych).

Jestem ciekaw dalszego rozwoju projektu i tego, jak można będzie go zastosować. Jak myślicie – gdzie taka sztuczna inteligencja miała by szansę bytu? 😉

Mefisto

#190. Kącik Techniczny nr 8 Read More »

#189. P0rno awaria

Zacznę ten wpis od lekkiego szoku, jaki spotkał mnie dosłownie chwilę po opublikowaniu poprzedniej pamiętnikowej notki. Przełożona mojej przełożonej odrzuciła mój wniosek o apprenticeship, “bo tak”. Jako argument podała brak możliwości realizacji modułów, które są dla księgowości i nic mi to nie da, że ja się staram o kurs administracji biznesowej. Próbowałem się odwoływać, ale “nie, bo nie”. Stwierdziłem więc “kij ci w oko” (bo każda inna opcja ocierałaby się o przyjemność) i skierowałem swe kroki w stronę uniwersytetu. Póki co informacyjnie, ale kto wie – czas pokaże.

W kwestii zdrowotnej jest trochę lepiej. To znaczy było gorzej, bo Połówka się pochorowała i dostawała dwa antybiotyki na raz (bo jeden nie pomagał), potem ja i Smoczyński padliśmy, chociaż nasz mały Smok rozłożył się pożądnie i dostał antybiotyk. W międzyczasie pogroszyło mu się, miał wysoką gorączkę i dosłownie przelewał się przez ręce. Jak na złość spotkaliśmy jeszcze kolejnego geniusza na swojej drodze, który oczywiście przeraził nas do reszty. No bo jak się nie przerazić, kiedy taki “lekarz” sugeruje ci, że 40 stopni to nie jest wysoka gorączka u dziecka… To co to, kurna, jest? Sauna dla mózgu? Skończyło się na karetce, bo mały stracił przytomność i ostatecznie na zmianie antybiotyku, który – na szczęście – pomógł. Uff!

Ostatnio znowu miałem zapalenie migdałków – poszedłem prywatnie i dostałem list sugerujący, że moje migdałki trzeba wyciąć. List ten zaniosłem do przychodni i co? I jajco, bo “nie spełniam kryterii, aby wysłać mnie na leczenie” (czytaj: “zgubili” moje notatki z historią choroby i nie mogą mnie wysłać na dalsze leczenie). Mam już dość… Ostatnio było na tyle źle, że pare razy musiałem się na chwilę położyć (normalnie to operuję na nieco mniejszych obrotach przy chorobie bez robienia sobie przerw). Ech…

Jak tylko Smoczyński wrócił do zdrowia to zajęliśmy się jego angielskim paszportem. Wypełniliśmy aplikację online, aby przekonać się JAK BARDZO TO BYŁ ZŁY POMYSŁ. Chodzi o to, że trzeba potwierdzić tożsamość osoby na zdjęciu (jak gdyby widok wkurzonego prawie-dwulatka nie mówił sam za siebie, co to za stworzenie). I ta osoba musi go znać dwa lata. Cholera jasna – Smoczyński nie ma jeszcze dwóch lat! Poprosiliśmy o pomoc znajomego, ale niestety miał nieważny paszport i odrzuciło wniosek. No trudno, złożymy papiery przez pocztę…

Jeśli chodzi o naszego znajomego, o którym pisałem ostatnio, to usłyszeliśmy pozytywnie rozpatrzony wniosek, dostał zasiłki i ma spłaconą ponad połowę długu, a resztę może oddać w przeciągu kilku następnych lat. 🙂 Kamień nam wszystkim spadł z serca!

To teraz z innej beczki. 😀 Skoro planuję więcej rysować to kupiłem sobie nowy tablet do rysowania (Cintiq 16). 🙂 Już od dawna marzyłem o tablecie z ekranem, gdzie będę widział, co rysuję (jest mi tak wygodniej, bo w sumie to mi się wydaje bardziej naturalne). Jestem bardzo zadowolony, chociaż tablet jest wielki (całe 16 cali), ale ma fajne nóżki, dzięki czemu mogę go postawić nad klawiaturą bez przygniatania jej. 😀 Powiem Wam, że w porównaniu z moim starym, 11-letnim tabletem (Bamboo One) to wydaje się on strasznie zaawansowany, a piórko jest 16 razy czulsze, co przekłada się na komfort rysowania.

Jeśli chodzi o bloga to zacząłem sprzątanie. Wszystkie notki z Kącika Podróżniczego są posortowane, prowizoryczne menu dla Podróży już jest – chociaż mam w planach inną formę, ale muszę zobaczyć, czy da się ją zrealizować na wordpressie. Jak nie to będę kombinował inaczej, aby było czytelniej niż to, co dotychczas jest. :> No i są już dodane mapki!

Twitter też poszedł pod czyszczenie i na razie zostawiam tam tylko promocje na gry. W sumie to nie wiem, czy jest sens go używać…

Co do mojej strony to musiałem ją uwolnić ze szponów porno. Serio! Kiedyś korzystałem z darmowych hostingów, potem to usunąłem, ale nie zmieniłem ustawień domeny i to dalej odnosiło do tego darmowego hostingu, który dorabiał sobie na… reklamach porno. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy wszedłem na moją stronę, a tam witają mnie gołe dupska jakiś ludzi. Dosłownie! Nie solą, nie chlebem tylko gołymi tyłkami. Dziękuję bardzo, trauma na całe życie. Na szczęście odciąłem się od tego hostingu na dobre i nie zamierzam tam wracać.

Teraz zostaje mi zrobić jakiś ładny szablon i zacząć wrzucać tam rysunki. Brzmi prosto, a zajmie mi to kilka lat przynajmniej, bo jeszcze trzeba te rysunki skończyć (mam taki jeden, co zacząłem rysować w 2014, skończyłem teraz i – zapewniam Was – to nie jest żadne arcydzieło, to jest po prostu lenistwo). 😀

Pochwalę się, że mam kolejne dwa dodatki do Simsów (Spotkajmy się i Zostań Gwiazdą). Ta gra jest tak nienormalna, że po prostu ją kocham! No bo kto wymyślił to, aby sąsiedzi przychodzili w ramach powitania i stali pod drzwiami przez kilka dni pod rząd, sikali pod siebie i żywili się ciastem, które przynieśli mi w prezencie? 😀 Jeszcze mieszkam w nawiedzonym mieszkaniu, a duch… sprząta mi chatę. Serio! Albo Papcio Mróz (odpowiednik Świętego Mikołaja) przychodzi do mnie prawie codziennie i gra na kompie. 😛 Innym razem włamał się do mnie wampir i dorwał się do szyi innego Sima, a drugi wstał, wściekł się i wrócił spać. Wiadomo, priorytety… 😀

Kolejną grą, którą zakupiłem jest Ash of Gods: Redemption. Uwielbiam gry, w których grafika jest narysowana. Fabuła też jest (podobno) dobra, więc niedługo się za nią zabiorę. :>

Jeśli chodzi o Brexit to robi się już dosyć zabawnie. Znowu go przedłużono i mamy “Halloween Extension”. To brzmi jak dodatek do gry. Jaki będzie następny? “Christmas Update”? 😀 Bo jak dojadą znowu do Wielkanocy to na bank będzie “Easter Rage”. 😛

Wzięliśmy się też za EU Settlement Scheme, czyli to coś, co wymyślono z okazji Brexitu dla tych europejczyków, co nie chcą wylecieć stąd na zbity pysk i Połówkę mamy już z głowy. Chociaż było to ciężkie, bo trzeba było zrobić sobie zdjęcie i oczywiście aplikacja trochę rozszerzała zdjęcie, więc przy każdym było “WYGLĄDAM NA TYM GRUBO, ZRÓB INNE”. Jednak się udało i Połówka może zostać. Moją aplikacją się zajmę jak Smoczyński będzie miał już paszport, bo muszę wysłać swoje dokumenty i do biura paszportowego, i do tych od Settlement Status, a obecnie mam tylko dowód i go nie przetnę na pół… :>

Jestem też ostatnio mało ambitny, bo wróciła mi anemia, jestem przemęczony, poirytowany i brakuje mi cierpliwości. To chyba najbardziej odczuwam przy rysowaniu, bo ilekroć się za to biorę to zaraz kończę z braku wystarczającej koncentracji… Nie mówiąc już, że średnio na dwa dni przypada mi około 20 godzin snu, a czuję się, jakby mnie tir potrącił. Biorę się za siebie i – mam nadzieję – że niedługo znów będę się dobrze czuł.

(Smoczyński siedzi obok mnie, kiedy piszę tą notkę i chyba myśli, że jego jęki zapisuje, bo piszę tylko, kiedy marudzi :D)

Mefisto

#189. P0rno awaria Read More »

#188. Assassin’s Creed Odyssey

Screenshot at 2018-10-27 22-05-46

Assassin’s Creed Odyssey to najnowszy tytuł z serii gier Assassin’s Creed, który wydało bardzo dobrze znane mi studio Ubisoft Montreal oraz Ubisoft Quebec i Ubisoft Singapore. Premierę miał w październiku 2018, a ja otrzymałem go w ramach prezentu urodzinowego. Bardzo udanego, ale o tym za chwilę!

Bohaterem naszej przygody może być zarówno Alexios, jak i Kassandra. Bardzo miły gest ze strony Ubisoftu w stronę tych, którzy lubią mieć wybór w kwestii swojej postaci.

Wybrałem Alexiosa – wnuka Leonidasa dzierżącego jego złamaną włócznię – i ruszyłem w stronę Hellady!

Przenosimy się na wyspę Kefalonia (Kephallonia), gdzie powoli i stopniowo poznajemy wesołe życie naszego głównego  bohatera – najemnika. Nasze pierwsze zadania są skupione wokół potrzeb Markosa – mężczyzny, który niegdyś przygarnął nas pod swe skrzydła i Phoibe – dziewczynki podziwiającej nas za to, że mamy własnego orła o imieniu Ikaros!

Pomiędzy zadaniami możemy zobaczyć krótkie przebłyski wspomnień naszego bohatera – górę Tajgetos (Taygetos), gdzie tak właściwie zaczęła się nasza przygoda, wspomnienia o naszej rodzinie: matka Myrrine, ojciec Nikolaos i siostra Kassandra. Wszystko zniszczone przez jedną fałszywą przepowiednię, przez którą Alexios i jego malutka siostra zostali zrzuceni z góry Tajgetos. Aczkolwiek, jak się łatwo można domyślić, nasz bohater przeżył upadek.

Wróćmy jednak do Kefalonii. Spotykamy tam tajemniczego mężczyznę imieniem Elpenor, który postanawia przetestować nasze umiejętności. Po spełnieniu naszej prośby wysyła nas z misją zabicia Wilka Sparty (Wolf of Sparta). Do tego celu potrzebujemy statku, a ten udaje się zdobyć od człowieka imieniem Barnabas. Ratując naszego kapitana rozwiązujemy też problem z długami Markosa, więc upiekliśmy dwie pieczenie na jednym ogniu!

Wyruszamy do Megaris, aby zmierzyć się z bohaterem Sparty. Wilkiem okazuje się nasz ojciec. Przy okazji poznajemy Stentora – naszego przybranego brata – którego miałem ochotę wielokrotnie kopnąć w strategiczną część ciała za bycie tak “miłym”, że mi miłometr wywalało. Alexios ma do Nikolaosa żal, ale gra daje nam wybór: zabić go lub oszczędzić. Licząc na zjednoczenie rodziny w przyszłości, pozwoliłem Nikolaosowi żyć.

Po tym zadaniu spotykamy się z Elpenorem, a ten daje nam kolejne zadanie: odnaleźć i zabić własną matkę. Alexios oczywiście odmawia i musimy stoczyć walkę z ochroniarzami Elpenora.

Następnie udajemy się do wyroczni, gdzie poznajemy Herodota (Herodotus), a ten rozpoznaje włócznię na naszych plecach. Spotkanie z nim jest momentem, kiedy po raz pierwszy dowiadujemy się o Kulcie Kosmosu (Cult of Cosmos). Jest to organizacja, która kontroluje politykę w Grecji, chciała wymusić na Leonidasie poddanie się Xerxesowi i podsyca trwającą wojnę między Spartą a Atenami. Udaje się nam nawet wkraść na ich spotkanie (po wytropieniu i zabiciu Elpenora) i dowiedzieć, że nasza siostra, Kassandra, wciąż żyje, jednak pozostaje w szponach Kultu.

Nasze dalsze zadania polegają na tropieniu członków Kultu i zabijanie ich, aby dotrzeć do Ducha – głowy całej organizacji. Kolejną misją jest odszukanie matki, bowiem załamana kobieta, po wydarzeniach na górze Tajgetos, opuściła Spartę przywaliwszy wcześniej Królowi Sparty w nos na pożegnanie.

Kiedy udaje się nam ją odnaleźć, daje nam ona wskazówkę, gdzie można znaleźć naszego prawdziwego ojca (bowiem Nikolaos wspomniał, że ani Alexios, ani Kassandra nie są jego).

Wyruszyłem na wyspę Thera i spotkałem tam Pitagorasa mającego ponad 150 lat, bowiem wszedł on w posiadanie potężnego artefaktu, który podarował mu długowieczność. Nasz ojciec daje nam kolejne zadanie: odnaleźć cztery artefakty (należące do bardzo zaawansowanej cywilizacji o nazwie Isu), aby zapieczętować wrota do Atlantydy. Te artefakty są ukryte dosłownie w mitycznych stworzeniach: Sfinks, Minotaur, Meduza oraz Cyklop. Właściwie nie skłamię wam, jeśli powiem, że te artefakty imitują te stwory.

Dzielnie poruszałem się po świecie szukając artefaktów, rodziny, Kultystów… Od nas zależało już teraz, które z tych zadań wykonamy jako pierwsze. Gra nie kończy się po żadnym z nich i możemy swobodnie eksplorować świat, rozwiązując problemy i walcząc z mitycznymi stworzeniami tudzież całkiem niemitycznymi ludźmi.

Poruszanie ułatwiał mi mój statek, który poza funkcją transportową pozwalał mi jeszcze rozwalać wrogie statki. Już rozumiem, czemu starożytni lubili bitwy wodne – są one tak niesamowicie przyjemne! Jazda konno przydawała się za to na lądzie, chociaż czasem ciężko było mi zapanować nad rumakiem i spadliśmy z jakiejś wysokiej skały. I to “czasem” bywało często… Najbezpieczniejszą opcją było odkrywanie miejsc, do których można było szybko się przenieść za pomocą mapy. Chociaż i ta opcja bywała niebezpieczna w moich rękach!

No i jest jeszce nasz Ikaros służący do badania okolicy z bezpiecznej odległości. Ilekroć musieliśmy odnaleźć jakiś cenny przedmiot, jego niesamowity wzrok wypatrywał dla nas przedmiotów i prowadził nas wprost do nich.

Udało mi się jednak dotrzeć do końca przygody i powiem wam, że było warto. Podobała mi się implementacja elementów RPG do gry polegającej na bieganiu po dachach i walce z masą przeciwników na raz (ujmując to bardzo skrótowo rzecz jasna). Tutaj jednak mogłem swobodnie wybierać swój ekwipunek i ulepszać go, miałem dostępny wielki świat, po którym poruszałem się swobodnie, mogłem nawet zrobić z mojego konia jednorożca i czuć się jak książe z bajki! Ubisoft postarało się i dodało masę misji pobocznych, możliwość romansowania zarówno z kobietami, jak i mężczyznami (bo w końcu to Starożytna Grecja), wyzwania pojawiające się raz po raz i czasowe wydarzenia, gdzie mogliśmy walczyć z wyjątkowymi postaciami lub potworami w zamian za cenne przedmioty. No i moje ulubione zbieractwo. Ręka do góry, kto przynosi do domu każdą szyszkę z lasu!

(I ta mina konia “tylko zachowuj się normalnie”)

Na spore uznanie zasługuje też możliwość robienia zdjęć w grze, którą bawiłem się ochoczo, edytowałem je, a te automatycznie dodawały się na mapę, aby inni gracze mogli je podejrzeć i polubić.

Aczkolwiek w moim miemaniu najprzyjemniejszy moment gry był wtedy, kiedy Stentor znalazł się na naszym statku i mogliśmy go z niego spychać, a on potulnie wracał na pokład i za chwilę znowu wpadał do wody. Jak ja kocham momenty, kiedy mogę dręczyć wkurzającą postać poboczną!

Jestem jak najbardziej za tą grą. Można nie lubić tej serii, ale ten konkretny tytuł przyniósł ze sobą powiew świeżości, sporo dobrej zabawy oraz dozę typowego dla Assassin’s Creed zirytowania, kiedy to nasza postać skakała tam, gdzie nie trzeba (bo to zawsze jest wina postaci, a nie nasza ;)). Ponadto grafika jest niesamowicie urzekająca i po prostu piękna. Momentami jest nawet na tyle realistyczna, że ciężko powiedzieć, czy to wciąż gra.

Screenshot at 2018-11-11 22-15-59

Osobiście mam obsesję na punkcie Starożytnej Grecji, więc taki tytuł w tak dobrej oprawie miał u mnie dużego plusa nim jeszcze w niego zagrałem. I nie zawiodłem się – oprawa historyczna była nienajgorsza, co w sumie mnie zaskoczyło, bo chociaż gra naciągała historyczne fakty, to była dosyć dokładna i bogata w ciekawostki. Chociaż tutaj w tle mieliśmy jeszcze drugą fabułę osadzoną w dzisiejszych czasach, ale ten wątek zostawiam wam do zbadania. 😉

Tytuł zdecydowanie polecam każdemu – zwłaszcza, że można dostosować poziom trudność względem siebie. Zajmująca gra, ale daje w zamian kawał dobrej fabuły, dzięki której czuję się wystarczająco zachęcony, aby zagrać w dodatek. 😉

Mefisto

#188. Assassin’s Creed Odyssey Read More »

#187. Wędrowiec z Krańca Czasu cz.1 – Prolog

Na krańcu wszystkiego, przed wiekami, istniał sobie Wędrowiec kroczący poza czasem wraz ze swym małym pomagierem Chochlikiem. Pewnego dnia, kiedy dotarł już do krawędzi istnienia, spotkał tam wielkiego i mądrego Smoka, który swym bystrym okiem spojrzał na młodzieńca. Chłopak stanął pewnie naprzeciw mistycznego stworzenia – wszak był to cel jego wędrówki: odnaleźć przedwiecznego!

– Mądry Smoku! – rzekł do wszechbytu, a Chochlik-pomagier zachichrał z torby. Smok jednak nie wzruszył się i zbliżył do Wędrowca. – Szukałem cię i w końcu znalazłem! O przedwieczny! Ulżyj mi w cierpieniu i nadaj mi imię!

Chochik zachichotał kręcąc się nerwowo w torbie. Pradwany byt dmuchnął dymem z nozdrzy, jak gdyby chciał zdmuchnąć Wędrowca z krawędzi, ale ten stał uparty.

– Dobrze, niech ci będzie, chłopcze! Będziesz nazywał się… – odezwał się swym potężnym głosem, wypełnionym magią. Wtem jednak, na nieboskłonie, przemknęła istotka lekka i błoga, o nieskazitelnej urodzie i wzrok Smoka zawisł w powietrzu, a wraz ze wzrokiem zawisły myśli jego. Wszechbyt rozchylił usta i w swej nieograniczonej zadumie rzekł: – Japeś!

Oboje wraz z Wędrowcem ucichli w głębokiej zadumie, oboje po równo zaskoczeni. Jednak stało się: chłopak otrzymał imię i musiał odejść z tym, co dostał. Zabrał więc torbę, a w niej rozchichranego do granic możliwości chochlika. Smok, czując się winny, podążył za młodzieńcem, aby służyć dobrą radą, chociaż obawiał się, że ten nie będzie chciał słuchać pradawnego w obawie przed kolejnym zaskoczeniem.

Wszyscy troje opuścili skraj czasu i udali się do świata śmiertelnych, aby przeżyć jedno ludzkie życie i wyruszyć w dalszą podróż po ścieżkach nieskończoności. Los jednak, okrutny jak zawsze, postanowił namieszać w planach Wędrowca, aby jego wędrówkę jak najbardziej utrudnić, a, co najważniejsze, jak najbardziej ją wydłużyć…

Mefisto

 

#187. Wędrowiec z Krańca Czasu cz.1 – Prolog Read More »

#186. Złote mądrości Połówki cz.3

Połówka nie próżnuje, więc oto przed Wami kolejny zbiór mądrości. 🙂

Połówka ostatnio oglądała sobie film, więc zapytałem się, o czym on był. A ona do mnie: “nie wiem, nie znam francuskiego”. 😀

Smoczyński ząbkuje, więc Połówka wzięła się za szukanie mu porządnych gryzaków. Umarłem, kiedy pokazała mi gryzak dla psa i stwierdziła, że ten, ze wszystkich dostępnych, będzie najlepszy. Może i bym się zgodził, ale po chwili dowiedziałem się, że ten gryzak jest o smaku kurczaka… Chociaż co miał na myśli sprzedawca umieszczając to w dziale “dla dzieci”?

Potem dowiedziałem się, że Połówka w sumie poszłaby do zwierzęcego i spytała się sprzedawcy, czy taka zabawka “nie zaszkodziłaby dziecku na brzuszek”… 😀

Innego razu przekomarzaliśmy się odnośnie gier oraz technologii i wypaliłem, że mam w dodatku zbroję dla konia. Połówka walnęła wtedy “to się nazywa kondom”. Umarłem! 😀

Kilka dni później uświadomiła mnie, że żeńskie hormony to eureki, a nie estrogen!

Ostatnio pytam się, czy mogę coś Połówce powiedzieć, a ona na to: “w sumie czemu nie”, po czym wychodzi w trybie ekspresowym z pokoju… 😛

Pewnego razu rozmawiamy sobie o mojej matce i w pewnym momencie Połówka wypala: “żeby to była teściowa, to jest Stierlitz!” 😀

Jadąc autem obserwujemy masę ludzi na ulicy – dzieci, dorośli. Połówka w końcu wypala z pełnym oburzeniem: “a oni co? pracy nie mają?”. No nie mają. W niedzielę widać nie. 🙂

A tutaj opiszę wam prawdziwą perełkę, która wyszła od Połówki. Nie zagłębiając się w szczegóły techniczne, Połówka wywaliła użytkownika root (czyli takiego, który ma najwięcej uprawnień). Zrobiła to z konta takiego pseudoroot posiadającego wszystkie uprawienia poza tworzeniem nowych użytkowników z superuprawnieniami. Aby to opisać obrazowo to tak, jakby pracownik wywalił swojego szefa z firmy i szef nie mógł już niczego nadzorować, bo jedyna opcja to przywrócić go do firmy na niższej pozycji niż ten pracownik. 😀

Na prośbę Połówki wstawiam jeszcze to: konfigurowaliśmy serwer i wszystko chrzaniło się raz po razie. Połówka przyznała, że śniło się jej to po nocach. Ja dowiedziałem się, że mi też się śniło. Połówka obudziła się w nocy po śnie dotyczącym serwera i szturcha mnie, abym ogarnął Smoczyńskiego, bo spał w dziwnej pozycji. A ja w kompletnym zaspaniu odpowiedziałem, że nie mogę, bo ustawiam uprawienia dla tego użytkownika (i tu wskazałem Smoczyńskiego). Połówka szturchnęła mnie jeszcze raz i musiałem się odwiesić, bo ułożyłem go tak jak trzeba i wróciłem spać. 😀

Mam nadzieję, że się podobało. Połówka się bardzo dla Was stara. 🙂

Mefisto

#186. Złote mądrości Połówki cz.3 Read More »

#185. Kącik Podróżniczy nr 7

WALTON COMMON NATURE RESERVE

map

Podróżowanie własnym pojazdem daje niesamowitą możliwość udania się do miejsc, które normalnie mogłyby nam umknąć. Wędrując do Clevedon z naszego nowego miejsca zamieszkania, przejeżdżamy przez urlokliwe (choć wąskie) uliczki biegnące między kilkoma wiejskimi domkami (a angielskie, wiejskie domki potrafią być bardzo ładne).

W tej właśnie okolicy widzieliśmy piękne bażanty – chociaż z początku myślałem, że to koguty, bo kątem oka widziałem tylko kolorowe pióra i tak jakoś połączyłem ten fakt z kogutami. Jednakże raz zauważyliśmy bażanty przy drodze, potem na polu golfowym, gdzie naprzeciwko znajduje się Walton Common Nature Reserve, czyli Rezerwat Przyrody Wspólnoty Walton.

Jest to teren prywatny, aczkolwiek właściciel “wynajął” teren Avon Wildlife Trust ze względu na skarby, które się tam kryją. Są to, między innymi, kamienne szczątki budowli z epoki Brązu i Żelaza, ciekawe gatunki zwierząt (w tym oczywiście bażanty, które słychać na każdym kroku, chociaż nie zawsze je widać) oraz roślinność.

Nie poszliśmy daleko (głównie dlatego, że Smoczyński latał swobodnie i próbował jeść trawę), ale udało się nam wdrapać na wzniesienie. Smoczyński wdrapał się tam o własnych siłach, chociaż momentami zawracał. Jednak kiedy dotarliśmy do celu, z radości mało co nie ściągnął mi spodni, a potem wrócił do prób zjedzenia wszystkiego.

Widok z górki był niesamowity! Zdjęcie nie jest w stanie tego oddać!

Poszliśmy dalej, aby odkryć, że między drzewami znajdował się poskrom (po angielsku: cattle crush), co było trochę dziwnym widokiem w rezerwacie, ale w Anglii dziwne rzeczy nie powinny dziwić…

Przy poskromie padła jednak decyzja, aby wracać, bo zebrał się wiatr i trochę nami rzucało.

Planujemy jeszcze się tam przejść: w pełni sił i zdrowia (no i może bez wiatru, który smagał po tyłku poganiając do domu). Teren jest rozległy, więc kto wie, czego jeszcze nie odkryliśmy. 😉

Mefisto

#185. Kącik Podróżniczy nr 7 Read More »

#184. Monster Prom: Second Term

743450_20190301210117_1

Twórcy Monster Prom nie odpoczywają. Dokładnie w Walentynki miała premiera dodatku o nazwie Second Term, co można przetłumaczyć na drugi semestr. Mam nadzieję, że jesteście gotowi!

Zacznijmy od przedstawienia wam dwóch nowych postaci: Zoe i Calculestera. Chociaż znamy ich z podstawowej wersji gry, gdzie pojawiali się w specjalnych zakończeniach, to teraz mamy możliwość poznania ich lepiej.

Zoe (wcześniej Z’Gord) to taka urocza kluska z mackami i obsesują na punkcie pisania fanficów/opowiadań. Nawet wspomina o Archive of Our Own (skupisko wszelkiej maści opowiadań)! Oczywiście dziewczyna nie ma lekko – ma na głowie swoich popleczników non stop składających jej w ofierze martwe kozy (jeśli schrzanimy pewną kwestię dialogową, kultyści zasypią ją własnymi trzustkami i umrą :D) oraz Leonarda, który jest kappą i męczy ją chyba o wszystko – o bycie pozerką, o pisanie lepszych opowiadań, o isnietnie, o zmianę imienia (tak, Zoe nie była kiedyś dziewczyną tylko wielką kluchą z mackami, co to rozwalała światy, zwaną też Mrocznym Lordem). I tak można by ciągnąć listę. Na jej szczęście jesteśmy my i możemy spokojnie spuszczać Leonardowi słowny łomot. :>

Calculester (Hewlett-Packard) jest za to miłym, trochę zbzikowanym komputerem (ożywionym przez nas!) z obsesją na punkcie bycia żywym. Opiekuje się roślinami i tworzy wirtualne rzeczywistości, aby zrozumieć sens istnienia. Jest to chyba jedna z milszych postaci, bo nie rozumie zasad na jakich opiera się ten świat. Swoje emocje wyświetla na ekranie monitora i są one… dosłowne. Bardzo dosłowne.

Poza nimi są jeszcze poboczne postacie, czyli Dahlia – demonica myśląca o tym, aby skopać tyłek Damienowi i jego ojcom, a następnie wygryźć ich z roli przywódców ósmego kręgu piekieł. Jeśli do tej dwójki dodamy Zoe to będzie się ona upierała, że są oni idealną parą do jej opowiadania, bo “kto się lubi, ten się czubi”, a ci dwoje będą się przed tym bronili, jakby coś rzeczywiście było na rzeczy.

743450_20190301222552_1

Mamy też Violet i Tate. Właście to Tate ma Violet, bo Violet jest grzybem. Swoją drogą, co skłoniło twórców do wymyślenia postaci Yeti z grzybicą, gdzie ta grzybica zasiedla mu układ nerwowy i zmusza go do związku? I to piękne zdanie wypowiedziane przez Violet, że “Tate poznał już jej rodzinę, bo zasiedla mu około 40% ciała”!

Są też takie postacie jak wampir Dimitri – wielki złodupiec, wróg naszej trójki wiedźm, bo “puste łóżko rano bolało tak bardzo”, Zabójczyni pojawiająca się okazjonalnie, aby pozabijać parę potworów i przejść kryzys emocjonalny przy pomocy wróżki-psychologa, czy policjant udający 40-letniego studenta-Polaka.

Jednakże wisieńką na torsie jest możliwość spotkania się z samym Narratorem. Ta postać po prostu przeszła moje wszelkie oczekiwania. Ale żeby móc się z nim zobaczyć, trzeba zobaczyć odpowiednią ilość wydarzeń w grze! Chyba ze 100 razy przeszedłem grę, aby dorobić się stanów depresyjnych i ostatecznie ujrzeć to:

743450_20190327212348_1

A potem to:

743450_20190327214336_1

A na koniec to:

743450_20190327215531_1

Musiało mi nieźle dymić z uszu, bo za plecami słyszałem “Sancte Michael Archangele,
defende nos in praelio…”, ale to jest po prostu 100% normy Monster Prom. Nie spodziewałem się tego, nie dziwi mnie to, ale jakoś nie mogę pozbierać szczęki z podłogi. Z radości i ze zdziwienia. Już nie mówiąc o tym, jak zabawnie było grać w grę BEZ NARRATORA! Bo on w końcu jarał się nami, jak dom podlany benzyną, a ja nie byłem w stanie odmówić, bo z doświadczenia wiem, że lepiej nie odmawiać ludziom w samej bieliźnie…

Ale jest jeszcze jedno takie zakończenie, które uradowało moją duszę. To był ten moment, kiedy nasi potworzaści odkryli, że są w grze! Wtedy też dotarliśmy do granicy gry, która wygląda tak:

743450_20190322115023_1

Widzicie to? Bezczelna reklama kolejnej części! Oni po prostu nie potrafią przestać! 🙂 I chwała im za to, bo robią to bardzo dobrze!

Tej gry nie da się nie polecić. Nie jest ona najwyższych lotów, jej humor jest perfidny, aż do bólu, ale to jest arcydzieło szydzenia z naszej rzeczywistości. To jest po prostu Monster Prom!

Moja ocena tej gry oczywiście jest taka:

743450_20190303200805_1

No to wracam do czekania na kolejną część. 😀

Mefisto

#184. Monster Prom: Second Term Read More »

#183. Kącik Techniczny nr 7

Dotarły do mnie ostatnio wieści o tym, że Google stworzyło usługę gamingową o nazwie Stadia, która polega na streamowaniu gry z ich serwerów na nasz komputer. Oznacza to, że zwykli gracze bez super maszyn będą mieli dostęp do wymagających gier. Ponadto Stadia ma zlikwidować potrzebę ściągania tytułu, czy ładowania go. Wszystko ma się uruchamiać nastychmiast.

Google podaje, że dla rozgrywki w 1080p i 60FPS (klatkach na sekundę) potrzeba łącza o prędkości 25mb/s, a do obsługi 4K wymaga już 30mb/s. W planach jest też obsługa 8K i 120FPS.

Ponadto Google zaprezentowało swojego pada, który ma być kompatybilny z innymi urządzeniami. Ciekawym aspektem tego pada jest to, że posiada przycisk do uruchomienia Asystenta Google oraz do nagrywania obrazu dla Youtube.

Całość bazować będzie na Debianie (czyli jednym z systemów opartych na Linuxie) oraz na Vulkanie. Google zbratało się już z ID Software (czyli twórcy gier takich jak Doom) oraz Unity i Unreal Engine (czyli twórcami silników gier), aby upewnić się, że usługa ma stosowne wsparcie.

Chociaż testy wykazały lekkie opóźnienie obrazu to jestem pozytywnej myśli. Podejrzewam, że nie będzie to idealna usługa, bo składa się na to wiele rzeczy (np. jakość łącza, lagi na serwerach, obciążenie serwerów, itd.), ale może to być ciekawa alternatywa dla standardowej wersji gamingu. Cóż – czas pokaże!

Mefisto

#183. Kącik Techniczny nr 7 Read More »

#182. Do trzech razy sztuka

Zacznijmy od tego, że zawaliłem po całości. Spaliłem zasilacz. 🙁 Niestety w wyniku przeprowadzki poluzował się jeden z kabli na zasilaczu. Dwa razy padł mi komputer i zamiast pójść po rozum do głowy, aby sprawdzić, czy w bebechach wszystko w porządku, to ja, nie mając sił ani czasu, zignorowałem to. Trzecie przepięcie było dla zasilacza śmiertelne.

Na szczęście zasilacz ochronił pozostałe komponenty, więc straty ograniczyły się tylko do niego. Pamiętajcie: dobry zasilacz jest podstawą komputera. Gdyby nie on to płakałbym teraz szukając części do nowego komputera. Chociaż nie powiem, że trochę się zawiodłem, bo kupiłem bezpośrednio od producenta i przyszło coś z brakującymi elementami, a do tego już wcześniej otwarte… Zasilacz kupiłem gdzie indziej (z tej samej serii, ale mocniejszy i za mniejszą cenę), a ten oddaję do producenta.

Jakby tego było mało to mamy półpaśca. Potem wróciło mi zapalenie migdałków, a najgorsze jest to, że Smoczyński się zaraził. Tyle dobrego, że w nowej przychodni dano nam obojgu antybiotyk, bo byłoby z nami kiepsko.

Pomimo zdrowotnych przebojów lataliśmy jeszcze z naszym znajomym, którego dziwna i ciężka sytuacja mało co nie pozbawiła domu. Otóż mieszka on na mieszkaniu socjalnym i z powodu przekrętów eks pracodawcy stracił czasowo możliwość do zasiłków, przez co wpadł w długi. Ostatnio dostał list z ultimatum: albo spłaci dług natychmiast, albo go wywalą. Połówka zorganizowała spotkanie między nami, poszliśmy do centrum pomocy, gdzie udało mi się załatwić mu spotkanie z prawnikiem. Przy okazji zadzwoniłem do zarządców, wyłuszczyłem sprawę, poinformowałem ich, że znajomy chce ten dług spłacić, ale nie da rady od razu. Zostałem przełączony do biura z zasiłkami i tam udało mi się ugrać możliwość uzyskania pieniędzy na spłatę części długu (może nawet większej części). Czekamy potulnie na odpowiedź, czy się udało, czy się nie udało, czy trzeba coś dosłać. Przy okazji dowiedziałem się, że zarządca mieszkania chce się dogadywać, więc jest dobrze. 🙂 Ale mimo wszystko trzymajcie kciuki, aby cała reszta problemów również się rozwiązała!

Ze spraw blogowych: postanowiłem zrobić jakąś małą lub dużą serię o Anglii, mieszkaniu tutaj, zaletach, wadach, ich sposobie życia, itd. Jeszcze pomyślę nad formą, ale postanowiłem, że ta seria będzie pojawiać się w trzecią środę miesiąca razem ze swego rodzaju opowiadaniem, które miało się tu pojawić już chyba z rok temu. 😛 Opowiadanie też się pojawi! I to już w kwietniu. :>

Przy okazji postanowiłem posortować trochę te wszystkie serie, bo robi się ich sporo. Przede wszystkim zamierzam wywalić stamtąd Kącik Podróżniczy i zrobić mu osobne menu o szacownej nazwie Podróże (aby nie było za długie :P), bo chcę dodać miejsca (miasta), w których byłem i konkretne punkty naszych małych wypraw. Wszystkie opublikowane notki z kącika będą miały też screenshoty z mapkami google i linkiem do mapy (niestety miniaturki od googla się wykrzaczyły i tyle było z nich pożytku), bo dostałem kilka pytań, gdzie one dokładnie są. 🙂

Co do podróży to ostatnio znaleźliśmy miejsce, gdzie jest masa bażantów. 😀 Kilka razy przejeżdżaliśmy i siedziały na płotach, stały na ulicy albo grały w golfa na pobliskim polu golfowym… Notka o tym miejscu już się pisze i niebawem będzie na blogu. 🙂

Biorę się też mniej lub bardziej za grę paragrafową, a właściwie za szkice postaci i lokacji. Trochę fabuły już napisałem, teraz pora pobawić się w tworzenie klimatu. Powoli też przymierzam się do reaktywacji mojej strony, gdzie skupię moje bazgroły i wszystko inne, co można podpiąć pod “nudziło mi się i tak wyszło”.

Byłem też na spotkaniu w sprawie apprenticeshipu i strasznie byłem zachęcany do pójścia do IT. Ja wiem, że może i bym się nadawał, ale ja nie mam ochoty ogarniać tego burdelu. Jestem typem osoby, co wróci się, aby szyszkę na drodze poprawić, a co dopiero by się działo, gdybym miał ten serwer rozpaczy naprawiać. 😀 Aczkolwiek reszta spotkania przebiegła w miarę pomyślnie i myślę, że dam radę. Jeszcze tylko formalności i zostanę studentem! Mój cel: zostać magistrem w piciu herbaty. 😀

Jeśli chodzi o świat gier to właśnie dowiedziałem się, że twórcy potwierdzili Monster Prom 2 i będzie on o letnim obozie naszych potworzastych. Jeżeli widzicie za oknem jakieś dziwne światła to właśnie mi się oczy z radości świecą. 😀 Mogę w tej chwili oficjalnie wywalić mózg do śmietnika, bo jestem bardziej jak pewien, że do niczego mi się już nie przyda.

Połówka była też dla mnie dobra i na mojego doła kupiła mi season pass do Assassin’s Creed Odyssey (i przy okazji Assassin’s Creed III Remastered), Sekiro: Shadows Die Twice i Dishonored 2 + Death of the Outsider. 🙂 Jak tylko skończę nieszczęsnego Dragon Age’a (bo wiecie: miałem się skupić na misjach głównych i już od miesiąca robię poboczne) to biorę się za Sekiro. 🙂 No i będzie Minecraft, bo się stęskniłem! Może nawet coś nagram. Może będzie to opowieść o wybuchających lamach? 😀

GOG ostatnio oświadczył, że dodali Warcrafta I i II! Super! Zawsze chciałem mieć te tytuły w swojej kolekcji! I teraz wychodzi, że mam kolejną serię gier do przejścia… :> Szkoda tylko, że czasu tak mało…

Ostatnio też, przeglądając internet, natrafiłem na to. To gra, a dokładniej symulator randek ze sprzętami domowymi. Monster Prom widać wysoko umieścił poprzeczkę, że twórcy wpadają na takie pomysły… 😛 Chociaż z drugiej strony rozumiem, bo ja sam romansuję z lodówką, kiedy nikt nie patrzy…

Napisałbym jeszcze o kilku rzeczach, ale czuję się na tyle kiepsko, że nie jestem w stanie ubrać je w słowa i wychodzi mi jakiś bełkot. :< Jeszcze jest to całe zamieszanie z Brexitem i zamiast cieszyć się pogodą to zajmuję się udowadnianiem, że mieszkaliśmy tu od conajmniej 5 lat… Swoją drogą ten Brexit im nie wychodzi. Tak jakby wyjść chcieli przez obrotowe drzwi i nie potrafili.

Na sam koniec chciałbym podziękować Starej Pannie za jej bardzo miły wpis, który podniósł mnie na duchu ostatnio. Dziękuję. 🙂

To teraz wracam do chorowania!

Mefisto

#182. Do trzech razy sztuka Read More »

#181. Orwell: Keeping an Eye On You

491950_20181129090708_1

Orwell: Keeping an Eye On You to bardzo intrygujący tytuł wydany 27 października 2016 przez Osmotic Studios i Fellow Traveller. Jak w wielu tytułach dzielnie walczyłem z systemem, tak tym razem zasiadam za monitorem potężnego urządzenia i będę walczył z buntownikami.

Nasza przygoda zaczyna się od ataku bombowego na Placu Wolności (Freedom Plaza). Nasz doradca Symes pomaga nam zapoznać się z systemem o nazwie Orwell, który służy do wyciąga informacji z odmętów sieci (i różnych kartotek) oraz do szpiegowania ludności Narodu (Nation).

491950_20181129092149_1

Mimo iż przechodzimy samouczek to jednak wciąż podążamy za fabułą prowadzącą nas do pierwszej podejrzanej. Zdobywamy informacje o niej, jej nazwę konta na uTell (jakiś rodzaj ichniejszego czatu) i szpiegujemy, aż znajdujemy potrzebne nam dane. Orwell podkreśla nam wszystko, co możemy dodać do systemu, ale nie każdy drobiazg powinniśmy dodać ze wzglęgu na jego brak istotności dla sprawy lub nieprawdziwość.

Mimo aresztowania podejrzanej, wydarza się kolejny wybuch, a my przeczesujemy artykuły i łączyły kawałki układanki w całość. Każdy element może zaważyć na losie naszej historii i skierować ją w zupełnie inną stronę.

Docieramy do grupy dyskusyjnej/bloga o nazwie Myśli (The Thoughts), która powsała na postawie cytatu “myśli są wolne” (“the thoughts are free”). Wytrzepujemy dane z każdego członka, ale najbardziej interesuje nas mózg grupy, czyli emerytowany profesor, a jego los jest przewrotny jak sam pomysł na taką grę!

Niektóre informacje są sprzeczne, dzięki czemu mamy szansę wybrać jedną z nich – oznacza to, że fabuła może potyczyć się w innym kierunku, jeśli wybierzemy jakąś inną opcję. Testując ten element gry udało mi się raz zostać zdrajcą, a raz bohaterem Narodu.

Muszę przyznać, że tytuł ten mnie zadziwił, bo przy tak prostej rozgrywce, gdzie Orwell niemal prowadzi cię za rękę, można zrobić (a nawet napsuć) tyle rzeczy i osiągnąć wiele zakończeń. Ta pozycja nie jest długa – najpewniej dlatego, że ma wiele możliwości, przez co wielu graczy przejdzie ją przynajmniej kilka razy. Nawet ja pokusiłem się na przejście ją drugi raz!

Orwell: Keeping an Eye On You to całkiem ciekawy i zajmujący tytuł (bo co się człowiek naczyta, aby stwierdzić, czy ta informacja jest potrzebna, to jego), który pokazuje jak system szpiegowania obywateli może być zarówno pożyteczny (bo pomógł zapobiec kolejnym atakom) i straszny (bo przy szpiegowaniu dało się zniszczyć ludziom życia, jeśli wybrało się złą informację). Zdecydowanie polecam tą grę każdemu, kto lubi unikatowe tytuły.

Do tego tytułu jeszcze wrócę: czeka na mnie sezon drugi do przejścia. 😉

Mefisto

#181. Orwell: Keeping an Eye On You Read More »

Scroll to Top