pc

#519. CHUCHEL

CHUCHEL (Steam|Google Play) to zabawny tytuł wydany w marcu 2018 przez studio Amanita Design. Naszym zadaniem jest pomaganie tytułowemu stworowi odzyskiwać wisienkę, a ta co chwila umyka mu sprzed nosa. Jest to niesamowity tytuł, który sprawił, że rozpłynąłem się w nim na długie godziny.

CHUCHEL to typowa gra-puzzle, gdzie aby osiągnąć cel (odzyskać wisienkę), musimy rozwiązywać różne, dziwne, zabawne, a czasem nieco irytujące zadania i zagadki. Jest to z naszej strony syzyfowa praca, bo wiśnieńka zawsze nam umyka (najczęściej dzięki wielkiej łapie z nieba, która nam ją podkrada i przenosi do kolejnego poziomu). Często musimy walczyć o nią z naszym psowatym stworem (zakładam, że jest nasz – cały czas się nas trzyma), a dosyć często ramię w ramię z naszym psowatym ratujemy ją z rąk innych potworków.

Chociaż jest to bardzo nietypowa gra, to jednocześnie jest ona zabawnie przyjemna, a jej irytujące elementy kończą się chociaż delikatnym uśmiechem z naszej strony. Twórcy przemyśleli to, aby w tej dziwnej pogoni za wisieńką znalazła się nutka radości dla nas, graczy. Jeżeli jednak utkniemy na jakimś poziomie, mamy szansę otrzymania pomocy, która w miarę prosty sposób pokazuje nam, co powinniśmy zrobić, aby pójść dalej.

Tytuł jest i dziwny, i zabawny, dlatego szczerze i od serca go polecam. Zapewniam, że pochłonie Was na długie godziny. 🙂

Mefisto

#519. CHUCHEL Read More »

#517. Cats Love Boxes

Cats Love Boxes to bardzo ciekawa i przyjemna gra, wydana w lutym 2024 przez studio Devcats. Naszym zadaniem w tym tytule jest pomóc Fofino i Lily dotrzeć do celu ich wyprawy. Jak? Przesuwając pudełka. Dokładnie o to w tej grze chodzi, chociaż dosyć mocno to uprościłem. Zacznijmy więc od początku.

Mamy do czynienia z dwoma uroczymi kotami – Fofino i Lily. Fofino jest spory, a Lily drobna – ma to znaczenie w grze i zaraz wyjaśnię dlaczego. Ich zadaniem jest przechnięcie pudełek w odpowiednie miejsca. Wielkie pudełka może jedynie Fofino, za to oba koty mogą zająć się małymi pudełkami. Jednocześnie mamy też ścieżki pokryte liśćmi, po których Lily może chodzić bez problemu, ale jeśli przejdzie po nich Fofino to one zapadają się – mówiąc prościej dla Fofino są to drogi jednorazowego użytku.

Te niewielkie, ale istotne cechy naszych futrzaków sprawiają, że gra staje się bardziej ciekawa i niekiedy bardziej wymagająca, bo musimy planować ruchy naszych kotów tak, aby nie utknąć w żaadnym momencie. Jeśli jednak staniemy w miejscu, możemy zawsze cofnąć ruchy naszych kotów i spróbować po raz kolejny. Czasem wystarczy kilka cofnięć, niekiedy trzeba wracać do samego początku u próbować jeszcze raz.

Im dalej brniemy przez dane nam poziomy, tym więcej ciekawostek i utrudnień napotykamy. Mamy taśmociągi, które pchają pudełka w różne miejsca (co czasem nam pomaga, ale często utrudnia), mamy przyciski, do których może dostać się Lily, jednak pod warunkiem, że ustawimy pod nim nowy, płaski typ pudełka, a ten za to może przesuwać tylko Fofino. Są też dodatkowe poziomy, gdzie możemy zdobywać różne przebrania dla naszych zwierzaków.

Tytuł ten bardzo przypadł mi do gustu. Tak bardzo, że pomimo braku czasu przeszedłem go w kilka godzin. Cats Love Boxes to miła, przyjemna i bardzo relaksująca gra, która pozwala nam oderwać się na chwilę od trosk naszego świata i wskoczyć pomiędzy dwa radosne kociaki szykujące sie do swoich kocich psot. Czy polecam tą grą? Oczywiście! W niej jest wszystko, czego do szczęścia potrzeba: koty, pudełka, puzzle… Czego chcieć więcej? 😉

Mefisto

#517. Cats Love Boxes Read More »

#509. Gamingowe podsumowanie roku 2024

Przyznam szczerze, że im więcej lat mam na karku, tym coraz szybciej siadam i piszę podsumowania gamingowe danego roku. No cóż – 2024 zleciał dosyć szybko, mam wrażenie, że troszeczkę za szybko, ale mimo wszystko udało mi się zagrać w wiele ciekawych i przyjemnych gier.

Jak co roku miałem niemały dylemat, aby wybrać te trzy najlepsze, ale udało się. Pod tym linkiem znajdziecie wszystkie gry z roku 2024, a poniżej możecie zapoznać się z wybranymi przeze mnie trzema perełkami.


SUPERMARKET SIMULATOR


Nie wiem, czy w roku 2024 grałem w bardziej wyluzowaną grę. Prowadzenie własnego sklepu to takie moje marzenie z dzieństwa, więc wcielenie się we właściciela supermarketu było dla mnie powrotem do młodzieńczych lat.

Nie musimy zrobić niż więcej niż prowadzić nasz mały sklep i rozrastać go do wielkości supermarketu. Niby nic, ale trochę się nabiegałem i nastarałem zanim mój mały sklepik zaczął przypominać nieco większe sklepy, a przy kasach stanęli pracownicy. Była to dla mnie jednak dzika rozkosz zarządzać wszystkim tak, aby półki zawsze były pełne produktu, a klient wychodził ode mnie zadowolony.

Ten tytuł to zdecydowanie 10/10!


LITTLE KITTY, BIG CITY


Nie wiem, czy w roku 2024 była bardziej urocza gra niż Little Kitty, Big City. Kiedy tylko zobaczyłem trailer tej gry to czekałem na nią z utęsknieniem i kiedy wyszła nie zawiodłem się.

Naszym zadaniem jest odprowadzić psotnego kotka z powrotem do domu. Musimy przy tym zwiedzić sporą część miasta, w którym żyjemy, poznać wiele różnych i zabawnych zwierząt, a także pomóc im rozwiązać ich problemy. No i możemy pobyć trochę kotem. Czy jest coś lepszego w grze niż to, że możesz być kotem? Chyba nie.

Dlatego polecam – ten tytuł jest zdecydowanie 10/10.



Oczywiście na tej liście nie mogłoby zabraknąć tak pokręconego tytułu, jakim jest Palworld. Tytuł, który w roku 2024 podbiło moje serce, serca wielu innych graczy i wkurzył Nintendo. Trzeba jednak twórcom przyznać, że połączenie możliwości łapania tych uroczych stworków i wykorzystywania do wszelkiej maści pracy, mojego ulubionego zbierania i tworzenia przedmiotów oraz możliwość dawania naszym Palsom broni jest po prostu nie z tej ziemi. Przynajmniej dla mnie.

Co jak co, ale to jest tytuł, którego w roku 2024 bardzo potrzebowałem. 10/10!


A Wam jak minął rok 2024? Czy przytrafiły się Wam jakieś ciekawe gry godne polecenia?

Mefisto

#509. Gamingowe podsumowanie roku 2024 Read More »

#508. Little Misfortune

Little Misfortune (Steam | Google Play | Nintendo Switch) to gra wydana w 2019 przez Killmonday Games AB. W tej grze prowadzimy postać tytułowej Misfortune – dziewczynki, którą tajemniczy Pan Głos (Mr. Voice) prowadzi przez wiele różnych miejsc, aby najzwyczajniej w świecie ją zabić. I nie, nie rzucam teraz spoilerami – to jest coś, czego dowiadujemy się w ciągu pierwszych minut gry.

Pan Głos wprowadza nas do gry informując nas, że bawiąca się przed nami dziewczynka o imieniu Misfortune zginie tego dnia. Tytułowa bohaterka oświadcza głosowi, że go słyszy, a ten, widocznie zakłopotany, zmienia temat i proponuje jej grę: szukanie Wiecznego Szczęścia (Eternal Happiness). Jedyne, czego od nas wymaga to podążanie za jego wskazówkami, a Misfortune, ignorując jego poprzednie słowa o jej śmierci, zgadza się i wyrusza z przedziwną przygodę.

Nasza bohaterka przemierza miasto wzdłuż i wszerz szukając Wiecznego Szczęścia, jednocześnie napotykając na swojej drodze mniej lub bardziej zagrażające jej życiu sytuacje. Misfortune wydaje się kompletnie nieświadoma tych niebezpieczeństw, przez co (najpewniej) wychodzi z nich bez większych zadrapań. Albo po prostu żyje w zgodzie ze swoim imieniem i dlatego takie “zjawiska” jak porywające ją stado ptaków nie robią na niej większego wrażenia.

W trakcie naszych podróży poznajemy też Benjamina – lisa, którego Misfortune poznała lub też bardziej zauważyła wcześniej. Głos przestrzega nas przed nim, ale większość czasu wydaje się on niegroźny i raczej wycofany. Przynajmniej do momentu, kiedy docieramy do miejsca spoczynku Wiecznego Szczęścia, ale czeka tam na nas karta z informacją, iż to lis ją ukradł i kulturalnie się do tego przyznał.

Wyruszamy zatem do zoo, bowiem, według Pana Głosu, mieszka tam kuzyn Benjamina – wilk. Nasza mała i dzielna bohaterka pokonuje wszystkie przeciwności losu i rozwiązuje każdą zagadkę, aby dostać się do klatki wilka. Jak można się domyśleć, jest to kolejny podstęp Głosu, aby uśmiercić Misfortune, ale na jej szczęście (a na nieszczęście Pana Gaduły), zwierzęta omijają dziewczynkę szerokim łukiem.

Zdobywamy więc adres lisa i tam też się udajemy. Oczywiście droga do jego chatki wiedzie przez festiwal straszydeł, więc Misfortune ma szansę nieco się zrelaksować zanim wyruszy w dalszą drogę. W chatce jednak odkrywamy kim jest Pan Głos – jest on potworem o imieniu Morgo, który porywa dzieci (dlatego też w mieście co chwilę można napotkać plakaty zaginionych pociech). Nasza podróż szczerze mówiąc kończy się powrotem do domu, gdzie dochodzi do ostatecznego pojedynku dobra ze złem.

Jak gra się kończy? O tym musicie się przekonać sami. Zakończenie jest zaskakujące i nie takie, jakiego można by się spodziewać, sądząc po tym wszystkim, co wydarzyło się przed wielkim finałem. Myślę jednak, że szczerze mogę dać twórcom dużego plusa za niesamowity plot twist.

Little Misfortune to urocza, ale jednocześnie przerażająca gra, która porusza tematy świata dziecka zaniedbanego i skrzywdzonego. Przez całą drogę poznajemy główną bohaterkę i doświadczamy jej sposobów radzenia sobie z mroczną rzeczywistością tak, aby zwyczajnie iść dalej i cieszyć się z tego, co się ma. Tytuł jest jednocześnie i przytłaczający, i wesoły, i smutny, i nawet trochę głupawy, czyli dokładnie taki, jaka jest sama Misfortune.

Gorąco polecam tę grę każdemu, kto lubi proste w obłudze gry z niesamowicie poplątaną fabułą!

Mefisto

#508. Little Misfortune Read More »

#502. Swim Out

Swim Out (Steam | Nintendo Switch | Google Play) to gra wydana we wrześniu 2017 przez studio Lozange Lab. Jak sama nazwa (trochę) wkazuje, naszym zadaniem jest pływać! Dokładniej to przepływać przez baseny pełne innych pływaków, blokad i przeszkód, które zręcznie musimy omijać, aby dostać się do następnego basenu.

Ta gra wymaga od nas strategii w poruszaniu naszym pływakiem, aby nie wpaść na innych użytkowników basenów. Utrudniają nam w tym wszelakie przeszkody: spowalniające nas natryski, czy przedmioty w wodzie, które musimy przesunąć lub ominąć. Najgorsi są jednak inni pływacy, ponieważ oni również poruszają się po danej nam przestrzeni i zdecydowanie potrafią utrudnić przejście danego poziomu.

Swim Out nie jest nazbyt trudnym tytułem, ale niekiedy wymaga od nas umiejętności planowania, aby przecisnąć się między jedną przeszkodą, a grupą pływaczek. Jeden zły ruch i będziemy musieli wracać na początek basenu (co przy większych obiektach potrafiło wkurzyć). Nie jest to jednak skomplikowana gra i dosyć łatwo było (przynajmniej w moim przypadku) wypatrzyć schematy poruszania się innych postaci, czy też moment aktywacji danej pułapki/przeszkody. Czasem jednak potrafi chwilę to zająć, bo nauczymy się schematów poruszania w jednym miejscu, a za chwilę musimy nauczyć się poruszania się po kolejnej części basenu.

Nie jest to jednak zła gra – takiej bym w końcu nie polecał. 😉 Wymaga ona jednak trochę cierpliwości i jest doskonałym testem wytrwałości. Dlatego polecam ją z zaznaczeniem, że czasem może irytować, ale radość z przejścia danego poziomu jest w końcu tego warta. 😉

Mefisto

#502. Swim Out Read More »

#479. FRAMED 2

FRAMED 2 (Android | iOS) to kontynuacja gry FRAMED, w którą miałem okazję zagrać jakiś czas temu. Tytuł ten został wydany w 2017 roku przez studio Loveshack Entertainment. Podobnie jak w pierwszej części, naszym zadaniem jest ułożenie kadrów z komiksu tak, aby utworzył spójną całość i przeprowadził nas przez całą historię. Tym razem jednak mamy inną historię, która, jak się na końcu okazuje, poprzedza fabułę w pierwszej części tej gry.

Na samym początku “poznajemy” tajemniczego mężczyznę oraz dziewczynkę podążającą za nim krok w krok. Z początku wydaje się on nieświadomy tego “ogona”, jednak wraz z rozwojem fabuły dowiemy się, ile mają ze sobą wspólnego. Naszej dwójce depcze po piętach postać detektywa, ścigająca ich z powodu teczki – prawdopodobnie tej samej, która pojawiła się w części pierwszej. Naszym zadaniem jest pomóc tejże dwójce w ucieczce. Możemy dokonać tego odpowiednio układając kadry komiksu, aby bezpiecznie przeprowadzić ich między niebezpieczeństwami: czającą się na nich policją, detektywem albo niestabilnie wyglądającymi ścieżkami.

W trakcie naszej ucieczki poznajemy relację między mężczyzną a dziewczynką i ich związek z pierwszą częścią gry (która pod względem chronologicznym plasuje się po części drugiej). Fabuła jest szybka i dynamiczna, pomimo iż niekiedy nad pojedyńczą “stroną” komiksu siedziałem sporo czasu, przez co kiedy dowiadujemy się niektórych ciekawostek o naszych bohaterach, szybko docieramy do końca, który zapętla się i zaprowadza nas na początek gry.

Czy ten tytuł mi się podobał? Oczywiście, że tak! Przede wszystkim uzupełnił pewne fabularne luki z części pierwszej, dopełnił całą historię, a jednocześnie ją zapętlił, aby trwała ona w nieskończoność. Twórcy upewnili się, że FRAMED 2 dorówna pierwszej części pod względem jakości rozgrywki. Chylę czoła, bo bawiłem się przednio, a fabuła koniec końców okazała się niezwykle poruszająca.

Osobiście mam nadzieję, że wyjdą kiedyś kolejne części ten gry, bo jest ona zwyczajnie świetna. 😉

Mefisto

#479. FRAMED 2 Read More »

#422. Ni no Kuni – Cross Worlds – pierwsze wrażenie

Ni no Kuni to seria gier, w którą od dawna chciałem zagrać, ale zawsze, przeważnie z braku czasu, odkładałem na później. Kiedy jednak pojawiła się zapowiedź Ni no Kuni – Cross Worlds, stwierdziłem, że warto dać szansę temu tytułowi i zacząć eksplorować tę serię gier.

Zaznaczam, że są to dopiero moje początki w tej grze, jako iż to jest multiplayer, więc trochę mi zajmie dotarcie do jakiegokolwiek końca. Dlatego też uznajmy, że jest to relacja z mojego pierwszego wrażenia zwiedzenia świata Ni no Kuni.

Ni no Kuni – Cross Worlds to gra stworzona przez netmarble i Level 5. Wydana została stostunkowo niedawno, bo 25 maja 2022 i jest dostępna na komputery oraz urządzenia mobilne (Android | iOS). Jak się można domyśleć, ten tytuł zdobią postacie przypominające dobrze znane nam charaktery z filmów Studia Ghibli.

Jak to w grach multiplayer bywa, musimy stworzyć sobie postać. Gra oferuje nam predefiniowane postaci, które możemy trochę pozmieniać (generalnie ogranicza się to do koloru włosów, oczu i fryzury). Jak tylko uporamy się z tym zadaniem, przechodzimy od razu do właściwej części gry, gdzie od razu pojawiamy się w środku jakiegoś dziwnego konfliktu, a latające Totoro-coś z liściem na głowie drze się na nas, abyśmy się ruszyli, bo Bezimienne Królestwo (Nameless Kingdom), w którym się znajdujemy, jest właśnie atakowane.

Wraz z Cluu (bo tak nazywa się nasz Totorowaty stwór) ruszamy na pomoc królowej, jednakże nasz ratunek nie idzie po naszej myśli. Królowa oddaje nam Kamień Strażnika (Guardian Stone) i odsyła nas w okolice Evermore zanim nasz tajemniczy wróg daje radę ją pojmać. Cluu zachęca nas, aby udać się do tego królestwa i poprosić ichniejszego króla o pomoc. Oczywiście nie względu na brak alternatyw, ruszamy w nasza niesamowitą przygodę, która z każdą chwilą wydłuża się, bo po drodze mamy masę misji do zrobienia, masę nieufnych nam NPC, którym trzeba udowodnić, że są w błędzie. Wszystko zdobione zirytowanym komentarzem Cluu.

Mamy też ciekawy motyw nawiązujący do nazwy Cross Worlds, a mianowicie fakt, iż niektóre NPC nazywają siebie graczami i latają siejąc chaos po tym spokojnym świecie. Bo o tym trzeba wspomnieć: my nie pochodzimy z tego świata tylko jesteśmy częścią projektu (o którym nie wiem jeszcze za wiele, ale mam nadzieję, że uda mi się dowiedzieć więcej, im więcej będę grał w tą niesamowitą grę ;)). Wiem tylko tyle, że świat Ni no Kuni jest zagrożony, a my musimy stać się silni, aby to powstrzymać.

Standardowo mamy też, co jest typowe dla tego typu gier, masę zadań pobocznych (np. zadania ze zdobywaniem reputacji, aby te głupie NPC dały nam możliwość ciągnięnia fabuły dalej), możliwość ulepszania broni, zdobywanie Chowańców (Familiars, choć ja je nazywam Znajomkami), aby pomagały nam w walce… I pewnie jest jeszcze wiele innych rzeczy, do których nie dotarłem, a o których napiszę za jakiś czas. 😉

Ni no Kuni – Cross Worlds to gra warta zagrania, tym bardziej, że jest darmowa. Mnie wciągnęła fabuła i urokliwość całego otoczenia oraz fakt, że jest bardzo dużo powiązań z filmami Studia Ghibli, co dodatkowo sprawia, że ma się ochotę eksplorować i szukać podobieństw. Jeśli macie czas to zdecydowanie polecam dać temu tytułowi szansę. 😉 Jest naprawdę wesoło! 😉

Mefisto

#422. Ni no Kuni – Cross Worlds – pierwsze wrażenie Read More »

#321. Serial Cleaner

522210_20190309220207_1

Serial Cleaner to tytuł, który przykuł moją uwagę i trafiając do kolekcji moich gier rozwiał wszelkie wątpliwości, że to nie jest historia pedanta-sprzątacza. Jego twórcami jest polskie studio iFun4All S.A., które pod skrzydłami angielskiego Curve Digital opublikowało tą nietypową opowieść.

522210_20190309220602_1

Nazywamy się Bob Leaner, znany też jako “Cleaner”. Nasz sprzątacz jednak nie zajmuje się odkurzaniem dywanów. Cóż, w sumie to zajmuje się, ale nie tak, jakbyśmy się tego spodziewali. Otóż nasz protagonista zajmuje się czyszczeniem miejsc zbrodni. Tak jest panowie i panie – sprzątamy brudy po naszych niecnych “kolegach”.

522210_20190309221234_1

Nasza praca opiera się po bieganiu po miejscach zbrodni, zbieraniu ciał, dowodów, a nawet odkurzanie krwi, aby usunąć wszelkie ślady. Brzmi prosto? No to wyobraźcie sobie, że wokół chodzą policjanci. Każdy kolejny poziom daje nam więcej przeszkód na drodze, dochodzą kamery, skróty przez tajne przejścia, a nawet zbliżający się do emerytury policjanci gotowi bez wahania oddać strzał ostrzegawczy w nasze plecy. Niekiedy przejście rozdziału oznacza poruszanie się po ściśle określonej trasie i to w odpowiednim momencie inaczej zostajemy złapani i zaczynamy od początku.

Poza powyższymi atrakcjami mamy jeszcze skrawek fabuły trzymającej nas w napięciu. Bob wszak ma dług u mafii, którego dorobił się grając w karty. Dochodzi też motyw tajemniczego klienta płacącego grubą forsę za zakrywanie śladów za tajemniczym mordercą zwanym “echo killer”. Ponadto możemy czytać gazetę, oglądać telewizję, czy słuchać radia, aby być na bieżąco z ciekawostkami na temat tajemniczych mordów.

Wszystko to nakłada się w jedną całość w ostatnich rozdziałach tej niesamowitej pozycji, gdzie znów zamieniamy się w mechanizm kursujący między przeszkodami, aby pokonać naszego ostatecznego wroga i wyzwolić się ze śmiertelnie niebezpiecznej posady, jaką okazała się nasza rola “Cleanera”.

Przyznam bez bicia, że pokochałem ten tytuł! Jedyną wadą tej gry jest to, że jest ona zdecydowanie za krótka. Chociaż momentami miałem dość, bo poziomy były trudne, to ostatecznie czułem lekki niedosyt. Gra ma swój klimat (z lat 70!), ciekawą fabułę, ukryte fanty, dzięki którym możemy zagrać w dodatkowe misje lub przebrać naszą postać w inne ubrania. Nie mówiąc już o tak świetnej rzeczy jaką są skrytki, w których można się schować nawet, jeśli za plecami biegnie nam policjant. W końcu już nas nie widać, a biedny stróż prawa nie ma pojęcia, gdzie wsiąkliśmy. Bo na pewno nie do tego pudełka przed nim. 😉

Jestem zadowolony, uradowany, rozbawiony, trochę poirytowany, ale generalnie bawiłem się przednio. Polecam tą grę z całego serca!

Mefisto

#321. Serial Cleaner Read More »

#303. Dywizjon

Dzień dobry wieczór!

Los zdecydowanie czuwa nade mną i moją rodziną. Aczkolwiek nie piszę tego z przekonaniem, że jest to pozytywna rzecz. Los to taki nasz prankster, który pojawia się w najgorszym momencie i sprawia, że nasze życie zamienia się w fantastykę (a niekiedy nawet w science-fiction).

Całość uszkodziła sobie nogę. Idąc. Poszła do sklepu, poczuła ból w stopie i tak z każdym krokiem coraz bardziej drętwiała jej noga. Wróciła więc wspaniała Całość do auta i badamy stopę, a tam siny bąbel o średnicy 3cm. Byliśmy obok przychodni to poczłapaliśmy prosić tam o pomoc. Oczywiście padło święte “jest koronawirus, nie możemy pomóc, nie przyjmujemy nikogo”, więc poszliśmy do apteki obok, a stamtąd nas skierowano do szpitala, bo to może być złamanie.

Pojechaliśmy – no bo co innego zrobić? W szpitalu uwinęli się w rekordowym czasie, chociaż nie zrobiono żadnego prześwietlenia stopy (tłumacząc się tym, że i tak się nic nie robi ze złamaniami, czy urazami stopy, bo z reguły goi się samo). Aczkolwiek pracownicy szpitala byli pod wrażeniem, bo takich obrażeń doznaje się przy jakimś poważnym urazie, a nie przy chodzeniu. 😀

Swoją drogą koronawirus ma zbawienny wpływ na służbę zdrowia: w szpitalu były jedynie ludzie z urazami nóg i jedna ze skaleczoną rękę. Wizyta zajęła nam około 30 minut, mimo iż były inne osoby przed nami! Taki niespodziewany pozytyw tej sytuacji!

No, ale Całość była tymczasowo nie do końca sprawna, a ja dwa dni później miałem mieć egzamin z matematyki, gdzie miałem zamknąć się w pokoju i liczyć, aż się doliczę! 😂 Smoczyński gorzej się czuł, więc się rozbrykał i nie było szans na takie rozwiązanie. A myśmy sobie to tak wszystko pięknie zaplanowali!

Dlatego przysiadłem po północy i jak tylko odblokował się cały arkusz egzaminacyjny, zacząłem nad nim pracować i tak siedziałem sobie nad nim do prawie 4 w nocy. W międzyczasie oczywiście Smoczyński się obudził, Całość musiała z nim siedzieć, a ja widziałem na podglądzie kamery parę małych oczu, które chciały spać, ale nie mogły, bo czekały już tylko na mnie.

Udało mi się jednak rozwiązać wszystko, wybrać poprawne odpowiedzi w systemie (poprawne w tym sensie, że wyliczyłem jedno i zaznaczyłem to samo w odpowiedzi, bo zdarza mi się zaznaczać złe odpowiedzi mimo dobrych obliczeń) i wysłać cholerstwo do sprawdzenia. Wyniki będą pod koniec lipca, więc do lipca będę siedział i czekał (i sprawdzał na stronie, bo może jednak ktoś się zlituje)! 😀

Ale przyznam się bez bicia: cieszę się, że mam już ten egzamin za sobą!

Pisałem kiedyś, że planuję ulepszyć sobie sprzęt do grania. Ten dzień nadszedł i jestem teraz szczęśliwym posiadaczem nowej płyty głównej, pamięci i procesora. Udało mi się to tylko dlaczego, że Całość wymyśliła sobie kupić procesor najnowszej generacji (a za tym musiała iść wymiana płyty głównej i przy okazji wybranie lepszej pamięci, bo w końcu czemu nie, więc oczywiście na tym skorzystałem. 😂

20200615_164327

No i znowu mam chłodzenie wodne – tym razem jednak nie takie, które wyje jak wściekłe do księżyca. 😀 Zaktualizowałem listę komponentów, więc jeśli kogoś ciekawi, co się czai w trzewiach mojego potwora, to zapraszam tutaj.

Czeka mnie jeszcze wymiana dysku, bo muszę system przeinstalować (zbyt duży przeskok w komponentach, czasem miewam problemy z systemem). 🙂

Będąc w temacie zakupów, udało się nam kupić zegarek z lamp cyfrowych. Całość bardzo chciała coś takiego mieć i udało nam się kupić gotowiec (chcieliśmy sami zrobić, ale części są bardzo drogie i trudno dostępne, więc poszliśmy w tej kwestii na łatwiznę :P). Efekt jest w sumie powalający (kto przegląda mojego instagrama ten wie :D).

Całość wróciła do drukowania 3D i doszła do wniosku, że przydałaby się lepsza drukarka (bo obecna ma już skłonności samobójcze jak nas widzi). Wybraliśmy drukarkę Prusa Mini i czekamy na wysyłkę, bo one robione są praktycznie na zamówienie. Wrażenia opiszę najpewniej we wrześniu. 😉

Drukarka na pewno spodoba się też Smoczyńskiemu, który ostatnio wykazuje duże zainteresowanie całym procesem tworzenia. 😀

Nasza kochana dzieciorośl ogólnie wykazuje spore zainteresowanie różnymi rzeczami i coraz więcej czasu poświęca na samodzielną eksplorację świata. Dlatego też na swoje urodziny (które odbędą się niebawem) dostanie pluszowego pieska. No może nie do końca pluszowego. Jest to zabawka, która imituje zachowanie zwierzaka. Jego pierwszy test na to, czy będzie odpowiedzialnym opiekunem. 😉 (chyba domyślacie się o co mi chodzi w tej kwestii :D)

Zaczynam też robić blogowo-youtube’owe porządki. Przede wszystkim podjąłem decyzję, aby na razie nie nagrywać niczego, bo nie mam kompletnie do tego warunków, a nawet jeśli uda się znaleźć moment to czuję się, jakbym się do tego przymuszał i zaczynam się zniechęcać do grania. Nie zamierzam jednak rezygnować z nagrywania, ale zawieszam je może nawet i na dłuższy okres czasu, aż uporządkuję wiele rzeczy, przygotuję sobie przestrzeń do tego i nauczę się lepiej obsługiwać programy do nagrywania.

Dlatego też nagrania znikają z youtube i będą widoczne tylko w tej playliście. Jak wrócę do nagrywania to wrzucę pod filmikiem link.

Te zmiany wzięły się stąd, że jestem ostatnio strasznie niezorganizowany, przez co zostaję z tysiącem rzeczy do zrobienia i zerową chęcią do podjęcia jakichkolwiek działań. Stopniowo zmieniam moje podejście w wielu kwestiach i zaczynam widzieć pozytywne rezultaty. Zastosowałem je nawet w niektórych aspektach na blogu i okazały się nawet skuteczne, więc czemu nie pójść dalej i wszystkiego przeorganizować tak, abym jednak był w stanie żyć jak człowiek, a nie w wiecznym stresie, że z czymś nie zdążę.

A że robię to powoli, w swoim tempie, to jestem w stanie przyzwyczajać się do pracowania w ten sposób. 😀

Przyznam się jednak, że coraz gorzej jest z moim pisaniem. W pewnej (nieopublikowanej jeszcze) notce napisałem “miniletry”. Wiecie o co mi chodziło? O milimetry. Chyba potrzebuję jakiegoś blogowego urlopu! 😂

W ostatnim czasie czuję się przeciążony. Odcinam się od mediów, od wiadomości, czasem nawet i od ludzi. Staram się za to skupiać na pozytywnych rzeczach, ale to jest trudne, bo o tym rzadziej się mówi. Im bardziej coś kontrowersyjnego, tym bardziej będzie to wałkowane. Dlatego siedzę sobie na facebookowej stronie The Dad i jest tam chyba wszystko: od humoru po wzruszające historie. Dużo lepiej się tam czuję niż gdziekolwiek indziej w internecie w tej chwili. To jest chyba jeden z, moim zdaniem, najlepszych wpisów, jakie ostatnio u nich widziałem (i z którym dosyć mocno się zgadzam).

No i jeszcze są takie historie, które poprawiają moją opinię o ludziach; w tym wypadku stuletni weteran zbierający pieniądze na NHS. Zwykła dobroć, która inspiruje. Dlaczego nie możemy tacy być tylko celebrujemy zło i gnębimy siebie nawzajem?

Przez ten cholerny natłok negatywów przeoczyłem fakt, że Quantic Dream ogłosiło, iż wypuści na PC gry Detroit: Become Human, Beyond: Two Souls i Heavy Rain. Zakupiłem je wszystkie jak tylko zdałem sobie sprawę, że są dostępne na Steamie. To jest chyba jedna z lepszych rzeczy (z kategorii: gry), która mi się przytrafiła! Jestem tak zakochany w Detroit: Become Human, że przed zakupem zainstalowałem demo, aby wypróbować i generalnie pierwsze co się stało to Connor obrócił się nagle i chodził mi tyłem do przodu… 😂 Ale historia jest całkiem na czasie: dyskryminowane androidy zaczynają sobie zdawać sprawę ze swojego istnienia i podnoszą bunt przeciwko traktowaniu ich jak śmieci, a od nas zależy jak przeprowadzimy całą historię.

1222140_20200620225815_1

Zaraz po tym biorę się za Beyond: Two Souls, bo to kolejna gra, na myśl o której trzęsę się z ekscytacji. 😀 Moja growa depresja odeszła w zapomnienie! Mam ochotę wycałować każdego, kto przyczynił się do wydania tych gier na PC! 😂

Mam tylko nadzieję, że Smoczyński pozwoli mi grać, bo ostatnio często budzi się w nocy i nie zawsze chce pójść od razu spać. Z drugiej strony może po prostu będę grał z nim? 🤔 On też w końcu lubi gry… (a sen i tak jest w końcu przereklamowany 😂)

Na sam koniec zostawiam Wam te screenshoty z Simsów, bo przecież dzień bez bugów w Simsach to dzień stracony! 😀 Jake utknął w ścianie! (na szczęście udało się go wydostać)

Swoją drogą historia Wędrowca nabrała obrotów w momencie, kiedy na świecie zaczęło się dziać “ciekawie” pod niektórymi względami. Poprzedni rozdział napisałem prawie pół roku temu i w życiu nie pomyślałbym, że jego publikacja przypadnie właśnie na taki moment. Zdradzę tylko, że “najlepsze” jest jeszcze przed nami!

Myślę, że ta notka jest wystarczająco długa i w tym miejscu ją zakończę. 😉 Trzymajcie się ciepło!

Mefisto

#303. Dywizjon Read More »

Scroll to Top