July 2022

#426. Human Resource Machine

Human Resource Machine (Android | iOS | Nintendo Switch) to gra wydana w 2015 przez Tomorrow Corporation. Jest to tytuł skierowany zarówno do dorosłych, jak i do dzieci, a jej cel ma (w zabawny sposób) przybliżyć ideę programowania. Chociaż tą grę posiadam już od jakiegoś czasu, dopiero teraz udało mi się o niej przypomnieć i spędzić przy niej trochę czasu.

Naszym pierwszym krokiem jest stworzenie swojego ID (dokumentu tożsamości), czyli mówiąc prościej: wybranie ludka, którego będziemy programować do wykonywania pracy. Potem wysyłani od razu jesteśmy do naszego pierwszego zadania, gdzie uczymy się podstaw gry.

Z każdym “pokonanym” poziomem mamy nowe zadania do wykonania, a im dalej tym więcej mamy dostępnych poleceń dla naszego pracownika. W pewnym momencie gra pozwala nam eksplorować różne aspekty pracowniczego programowania jednocześnie (oczywiście niektóre są opcjonalne, więc można je pominąć).

Gra jest bardzo ciekawa i wciągająca, przez co zastanawiam się, a jednocześnie żałuję, że nie zagrałem w nią wcześniej. Naprawdę świetna zabawa i pozytywnie spędzony czas. Jeśli ktoś chce zrozumieć zasady programowania, a jednocześnie nie zmęczyć się tematem, to polecam Human Resource Machine.

Mefisto

#426. Human Resource Machine Read More »

#425. Z życia urzędnika cz.14

Praca w urzędzie to nie tylko absurd goniący absurd, ale też i test naszej empatii. Czasem dzwoniący telefon to drący się debil, czasem po drugiej stronie jest niesamowicie samotny człowiek z historią swojego życia wplątąną w rozmowę.

Pani od notesika

Była taka miła, trochę roztargniona staruszka. Dzwoniła często, aby pytać się, kiedy otrzyma zasiłek. Za każdym razem odpowiadałem, ale raz wygadała się, że zapisała sobie w notesiku jak często płacimy, ale znów zapomniała. A potem to było jak lawina: problemy z pamięcią – na tyle duże, że nie pamięta, co robiła poprzedniego dnia, ale na tyle małe, aby jednak móc samodzielnie z tym żyć. Każdą swoją chwilę zapisywała w notesik i każdą cząstkę siebie skupiała na tym, aby pamiętać, że na każdej kartce spisane jest jej życie. Dzięki temu mogła normalnie funkcjonować, bo pustkę w głowie wypełniały jej słowa na papierze.

Dzwoniła często i pytała o to samo, a ja odpowiadałem tak samo, a potem słuchałem tej samej historii o notesiku. Chwilkę później “łapała” mnie na mojej małej zbrodnii, bo przeczytała w notesiku, że Mefistowemu powiedziała już o swojej przypadłości, i że nie muszę w kółko słuchać jej historii, ale zawsze odpowiadałem, że mi to nie przeszkadza, że lubię jej słuchać, a jeśli ona potrzebuje, to może mi ją opowiadać.

Przestała mi jednak opowiadać swoją historię, a zaczęła czytać notesik: wpierw wspominała ostatnią rozmowę, kiedy to złapała mnie na słuchaniu jej w kółko, następnie, że wspomniała o tej zabawnej sytuacji. Zawsze zapisywała dokładnie przebieg naszej rozmowy włącznie z tym, co mi wyczytała, a przy kolejnej rozmowie wspominała o tym.

Starałem się ją nakierowywać na to kiedy ostatnio rozmawialiśmy, bo brzmiała na weselszą, gdy mogła ze mną porozmawiać, poczytać mi swój notes z tamtego okresu. Jej głos zdradzał, że była samotna, a czasem też wspominała, że nasze rozmowy są dla niej ratunkiem w smutnych chwilach.

Jednego razu nie zadzwoniła i wiedziałem, że coś złego się stało. Kilka dni później ujrzałem w systemie informację o jej śmierci. Nigdy jej nie widziałem, nie spotkałem, ale poczułem się, jakbym stracił przyjaciela. Jak gdyby ktoś wyrwał kartkę z mojego notesu, ale zamiast amnezji spowodowało to wielki ból…

Pan ze specyficznym głosem

Domeną rozmów telefonicznych jest to, że ludzi z czasem zaczyna kojarzyć się po głosie. I był taki jeden mężczyzna, który dosyć specyficznie brzmiał. Nie dziwnie, nie zabawnie, ale tak okropnie smutno. Jego telefony dotyczyły skarg na inny, ale współpracujący z nami dział, przez który miał trudności w otrzymywaniu zasiłków.

Starałem się pomagać, jak mogłem, a kiedy moja pomoc zaczęła przynosić jakieś efekty, zaczęliśmy więcej rozmawiać. Kiedy usłyszałem lekką zmianę w jego głosie, ten cichy dzwięk nadziei, powiedział mi o swoim losie. Jedna chwila w jego życiu przekreśliła jego plany na wszystko. Stracił coś, co cenił i nie mógł się po tym podnieść. Wiele razy próbował odejść, wiele razy krzyczał o pomoc. Wiele razy urząd go ignorował, a on próbował się poddać… Nawet przyjaciele go ostatecznie zostawili i został więźniem swojego domu. Jego głos był tak smutny, taki pusty… Jakby ktoś wyssał z niego życie.

Nie powiem, jak bardzo wkurzyło mnie zachowanie urzędu, który miał go w czterech literach, a on załamywał się coraz bardziej. Wygrała jednak moja upartość, a nie urzędnicze lenistwo. Pan ze specyficznym głosem zaczął odczuwać zmianę, dostał pomoc, która należała mu się od lat. Jego głos zaczynał nabierać barwy, a on opowiadał mi niekiedy, że poszedł gdzieś i spędził miło czas.

Nasza ostatnia rozmowa zapadła mi szczególnie w pamięć. Zdradziłem mu, że niedługo idę na urlop rodzicielski, bo wkrótce urodzi mi się syn. Zapytałem się go, czy da sobie radę, jeśli będzie miał problem, a on zaśmiał się, a potem powiedział “teraz tak”. Ten śmiech był nagrodą, zwycięstwem nad urzędniczym molochem, który mieli takich ludzi jak on.

Mefisto

#425. Z życia urzędnika cz.14 Read More »

#424. Townscraper

Townscraper to bardzo przyjemna i relaksująca gra, wydana w sierpniu 2021 przez Oskara Stalberga i Raw Fury. Gra dostępna jest także na urządzenia mobilne (Android | iOS).

Ten tytuł nie posiada żadnej fabuły, ani też jakiegoś konkretnego celu. Naszym jedynym zadaniem jest budowanie miasta na wodzie, a do tego celu mamy różnokolorowe budynki, które pojawiaja się ilekroć klikniemy na wodę.

Przyznam szczerze, że nie ma zbyt wiele do roboty w tej grze, a jednak daje ona chwilę zapomnienia, kiedy człowiek próbuje stworzyć jakieś piękne miasto. Townscraper pomaga się rozluźnić i na chwilę oderwać od rzeczywistości. Nie da się jednak w tym zatracić – wszak gra ma relaksować a nie uzależniać. 😉

Nie grałem w tą grę nazbyt dużo, ale każde podejście sprawiało, że czułem się odprężony. Nikt przecież nie będzie mnie oceniać za te potworki, które stworzę, nie musze się śpieszyć w budową, mogę po prostu siedzieć i cieszyć się tym, co stworzyłem. W tą grę można też pograć z kimś innym albo ze swoim dzieckiem i razem tworzyć wodne miasta. 🙂 Autor twierdzi, że da się też powietrzne, ale mi się nie udało, więc nie mogę potwierdzić, ani zaprzeczyć. 😉

Polecam gorąco każdemu, kto lubi spędzić czas na tworzeniu swoich miejskich potworków. Naprawdę przyjemnie się to tworzy. 😉

Mefisto

#424. Townscraper Read More »

Scroll to Top