#221. Kącik Techniczny cz.12

Każdy gracz wie, że dobre chłodzenie jest istotnym elementem komputera, ponieważ od jego efektywności zależy wydajność procesora. Dzisiaj przybliżę Wam moje przemyślenia na temat dwóch chłodzeń, które w ostatnim czasie mogłem przetestować na swoim sprzęcie.

Zostałem zachęcony do zakupienia chłodzenia wodnego be Quiet! Silent Loop All in One 120mm. “Małe”, gotowe, tylko trzeba zamontować. Jako że doświadczenia nie mam w chłodzeniach wodnych to zdawało się, że to dobra opcja.

IMG_20190531_164806

Moje pierwsze wrażenie było dobre: temperatura procesa była na zadowalająco niskim poziomie. Cel osiągnięty, ale przyszło mi za niego zapłacić.

Chłodzenie wodne lepiej komponować samemu: osobno kupić każdy element i złożyć je w jedną funkcjonalną całość. W przypadku gotowych chłodzeń trzeba się liczyć na kilka wad, z którymi można się spotkać, bo elementy są niekiedy kiepsko wykonane.

Zacznijmy od bąbelków. Nie, nie chodzi o te urocze, uwalone od kostek aż po uszy dzieciaczki, a o zwykłe bąbelki powstające w wodzie. Chłodzenie bąbelkowało mi jak stary dziad po fasolowej, ale na to pomagało lekkie sutknięcie w pompę. To jeszcze dało się przeżyć, bo chociaż było to denerwujące i nieco hałaśliwe to jednak było też łatwe do opanowania. W customowych chłodzeniach można zamotować dodatkowy zbiorniczek, który zbiera takie bąble, a w Silent Loopie takowego nie ma.

Niestety najgorsze przyszło potem. Pompka szybko się schrzaniła i zaczęła wyć. Uciszenie jej było dużo trudniejsze, a czasem niemożliwe i nie był to dźwięk wkurzonej wiewiórki tylko agresywnej wiertarki. W nocy tak trochę nie bardzo pożądania rzecz…

Wtedy też podjąłem decyzję o zmianie i kupiłem be Quiet! Dark Rock Slim. Zwykłe chłodzenie w wersji ze zmniejszonym radiatorem. Ku mojemy zdziwieniu jest prawie tak wydajne jak Silent Loop, ciche i zdecydowanie mniej awaryjne. Zajmuje dużo mniej miejsca, więc łatwiej zmieścić je z innymi komponentami i nie trzeba się martwić, że obudowa od komputera może być niekompatybilna do tego chłodzenia.

IMG_20190825_120036

No i cena: Dark Rock Slim jest prawie o połowę tańsze niż Silent Loop.

Przy okazji dobraliśmy się do chłodzenia wodnego i rozebraliśmy je na części. Pierwsza rzecz: woda zamieniła się już w szlam, który trzeba wyczyścić (środki czyszczace są albo mocno żrące, albo kosztowne, albo jedno i drugie), druga rzecz: jakość wykonania pozostawia wiele do życzenia. Nic dziwnego, że chłodzenie się zbuntowało!

Swoją drogą “koszty utrzymania” chłodzenia wodnego wydają się duże w porównaniu do podstawowej konserwacji chłodzenia powietrznego. W przypadku pierwszego mamy specjalny płyn tudzież wodę destylowaną i środki czyszczące potrafiące kosztować sporo podczas gdy drugi typ chłodzenia wymaga jedynie odkurzenia, co można zrobić przy użyciu sprężonego powietrza lub odkurzacza i wymiany pasty termicznej.

Wiele przemawia za tym, że chłodzenie powietrzne jest lepsze. W moim przypadku i przy moim sposobie korzystania z komputera jest, ale jeśli chcecie podkręcać procesor, czy kartę graficzną to chłodzenie wodne zdaje test. Mi potrzeba jedynie czegoś, co zapobiegnie zagrzaniu się komputera, kiedy będę kopał diamenty w Minecrafcie lub gonił owce w Kingdom Come: Deliverance.

Ten ryk wściekłej wiertarki mnie zniechęcił, ale to nie znaczy, że kompletnie poddaję się w kwestii chłodzenia wodnego. Może sam sobie coś złożę? Może przerobię Silent Loopa na coś, co nie wyje do księżyca? Czas pokaże! 😉

Mefisto

#221. Kącik Techniczny cz.12 Read More »