#273. Cities: Skylines

Workspace 1_2020_03_08___01

Cities: Skylines to gra wydana przez Colossal Order Ltd. i Paradox Interactive, gdzie premiera miała miejsce w marcu 2015. Jest to ciekawy symulator miasta, który w moich rękach stał się przykładem, że nie każdy nadaje się do zarządzania.

Opis gry dotyczy jedynie podstawowej wersji gry bez zainstalowanych żadnych dodatków.

Metodą prób i błędów budowałem kolejne miasta, aby za chwilę zaczynać od nowa, bo coś po drodze schrzaniłem. Tak to jest jak się bierze za nową grę i oleje samouczek. “Bo co, bo ja sobie nie poradzę?”

Kiedy jednak mniej więcej udało mi się zbudować małą aglomerację miejską, zacząłem zauważać, jak ciężko jest nad nią zapanować. Starałem się, aby miasto inwestowało w ekologiczne rozwiązania, ale nie zawsze one były dostępne (np. zamiast możliwości zbudowania oczyszczalni ścieków była jedynie możliwość wylewania ścieków do rzeki lub zamiast punktu recyklingu śmieci była spalarnia odpadów). Musiałem też brać pod uwagę to, aby dzielnice fabryczne nie stykały się z mieszkalnymi. Dzięki temu mieszkańcy nie skarżyli się na hałas, czy dziwne zapachy.

Notorycznie też bankrutowałem, bo chciałem, aby ludziom żyło się lepiej. Kiedy ludzi miałem gdzieś, to udawało mi się rozbudowywać z zapasem gotówki. Wniosek wyciągnijcie sobie sami. 😉

Często brakowało prądu, bo wiatraki, będące jedyną opcją ekologiczną dostępną na moim poziomie rozgrywki (była też elektrownia wodna, ale nie udało mi się jej odblokować) nie dawały sobie rady z rosnącym zapotrzebowaniem. Im większe stawało się miasto, tym więcej musiałem budować wiatraków. Momentem, w którym zauważyłem, że robię coś chyba nie tak, był moment, w którym powierzchnia wiatraków przekroczyła powierzchnię miasta. Dlatego próbowałem mieć jedną elektrownię nieekologiczną, aby przetrwać okres przejściowy. I, niestety, za każdym razem mi to nie wychodziło. 🙂

Gra posiada takiego śmiesznego ptaka w górze ekranu, który przypomina ikonę Twittera na diecie wysokotłuszczowej. Spełnia on tą samą funkcję i możemy dzięki niemu wiedzieć, co się dzieje w mieście. W ten sposób dowiedziałem się, że postawiłem rurę od ścieków przed pompą wodną, przez co prąd wody zawracał ścieki do miasta. Ludziom nie przypadła brązowa woda do gustu… 😀

Najdziwniejszy moment gry przypadł jednak na chwilę, kiedy pulchniutki Twitter oznajmił mi, że ludzie umierają, a cmentarzy nie ma… A mnie wtedy nie było na nie stać. 😉 Ej ludzie, przestańcie umierać, mnie na to nie stać!

Tytuł ten posiada wiele funkcji, które jednocześnie ułatwiają zarządzanie miastek (np. dzielenie go na dzielnice), ale też i utrudniają (np. zarządzanie wypłatami dla pracowników elektrowni). To całkiem ciekawy, wymagający, a jednocześnie zabawny symulator, do którego z miłą chęcią wrócę. Choćby i dlatego, że chciałbym stworzyć idealne miasto. 🙂 No i dorobiłem się jednego dodatku do wypróbowania przy okazji.

Gra mi się spodobała i na pewno do niej wrócę! Każdemu, kto lubi tego typu tytuły, gorąco polecam!

Mefisto

6 thoughts on “#273. Cities: Skylines”

  1. W grach komputerowych jak i w samych komputerach w zasadzie nic się nie zmieniło od lat 40-tych ub.w. Przez te 80 lat w obu produktach ludzkiej pomysłowości i twórczości nadal sercem jest system zero jedynkowy. Jakąś nadzieję widzę w technologii kwantowej dającej możliwość tworzenia oprogramowań opartych na idei sieci neuronowych potrafiących się uczyć. Ale czy „to” trafi pod „strzechy komputerowych graczy?”

    1. Postęp idzie wraz z potrzebami ludzkości, a ludzkość stoi mentalnie na poziomie trochę bardziej ogarniętęgo jaskiniowca. Jak uporamy się z tym to szybko pójdziemy do przodu z całą resztą.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Scroll to Top