#390. Cholera

Z każdym dniem czuję coraz większą niechęć do ludzi. Ponad rok udało się nam nie zachorować na koronawirusa, aby w ostatnich tygodniach, kiedy zdjęto nakaz noszenia maseczek, złapać go od kaszlących na wszystkie strony ludzi. Głównie starszych ludzi, ale nie takich najstarszych. Takich, co najczęściej mają wyjebane na innych.

Całość jest zaszczepiona, ja też, ale Smoczyński nie jest. Mały się męczy, ale jednocześnie, jak to u adehadowców i autystyków bywa, ma wywalone na ból i szaleje dalej. A my biegamy za nim, aby się nie zabił (bo zawroty głowy i wywraca się na wszystko), aby się nie przegrzał (bo gorączka nie robi na nim wrażenia), aby się nie złościł, bo w chorobie dziecko wkurza się sto razy szybciej…

Grunt, że niektórzy ludzie nie są już zniewoleni maseczkami. Jestem cholernie zmęczony gatunkiem ludzkim.

Mefisto

12 thoughts on “#390. Cholera”

          1. Wtedy na pewno 😉 A póki co ściskam wirtualnie – chociaż nie wiem, czy taki uścisk poczujecie 🙂

            Na pociechę powiem Ci, ze jak wszystko pójdzie dobrze, w październiku lub listopadzie pojawi się u mnie Twój wywiad 😀

  1. Strasznie mi przykro…😞W temacie szurów, foliarzy, antymaseczkowców i antyszczepów nie chcę się już wypowiadać, bo brak mi słów…
    Dużo zdrowia i dużo siły, mam nadzieję, że ze Smokiem już lepiej…❤️

    1. Mały Smok czuje się już trochę lepiej. Na szczęście! Mi też już brakuje siły na takich ludzi, tym bardziej, że moja matka należy do nich i truje mi głowę swoimi teoriami…

  2. Przerażające jest jak dużo ludzi to debile. Uważam, że podczas koronawirusa zabrakło kampanii informacyjnej, że ogólenie jak jesteś chory, podziębiony lub zasmarkany, to jak już musisz wyjść do ludzi, to załóż maseczkę, żeby nie rozsiewać chorób. To powinna być norma niezależnie od koronawirusa.
    Mam nadzieję, że Smoczyński dzielnie zwalczył to paskudztwo.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Scroll to Top