#293. Wędrowiec z Krańca Czasu cz.21 – O jeden drink za dużo

Japeś nie miał zbyt dużo doświadczenia z alkoholem. Na pewno nie pozytywnego. Dlatego widząc drink przed sobą nie był za bardzo skory do jego wypicia. Wiedząc jednak, że i tak nic by nie ugrał, upił łyk. Ku jego zaskoczeniu napój nie miał najgorszego smaku, nie wypalał gardła, ani nie wykręcał mu twarzy. Cokolwiek Jake zamówił, było to niezwykle dobre. Napił się jeszcze trochę delektując się smakiem.

– Miałem kiedyś chomika. Przypominał mi ciebie. – mruknął Jake oparty o swoją rękę. Patrzył z lekkim rozbawieniem jak Japeś w ciszy pochłania drink. – Cokolwiek mu się dało do pyska, wszystko wciągał. Ziarna, chleb, cukierki… Nawet gwoździe próbował. Miał przy tym taki zabawny wyraz twarzy jak ty teraz.

– Dlaczego mi to mówisz? – Japeś był szczerze zdziwiony tym porównaniem. Owszem, nie grzeszył urodą, ale chyba nie wyglądał jak napchany chomik. A może jednak wyglądał? W końcu tego dnia zapychał się wszystkim, co wpadło mu w ręce, aby tylko nie musieć się odzywać.

– Tak po prostu mi się skojarzyło. – odparł pijąc łyk swojego drinka. – Zresztą nieważne. I tak o tym za chwilę zapomnisz.

Wędrowiec chciał mu coś odpowiedzieć, ale poczuł dziwne zawroty głowy. W mgnieniu oka wszystko zaczęło wirować, a on czuł się coraz bardziej zmęczony. Nie był w stanie skupić się na niczym: wszystko zdawało się coraz szybciej od niego uciekać. Ostatnie, co pamiętał to to, że Jake pomagał mu wstać, ale uszy nie zarejestrowały już tego, co mówił.

Jake zabrał go do swojego samochodu zaparkowanego specjalnie na tą okazję na parkingu pod klubem. Wrzucił nieprzytomnego Japesia na tył wozu, a sam zajął miejsce kierowcy. Powoli ruszył w stronę swojego domu, który znajdował się na obrzeżach miasta. Chłopak był wyraźnie zadowolony z łowów. Tego dnia okazały się dla niego niesamowicie owocne.

Z racji późnej godziny szybko dotarł pod blok, w którym mieszkał. Wyciągnął Wędrowca z auta i sprawnie przetransportował go do windy. W ciągu chwili byli już w jego mieszkaniu. Jake położył nieprzytomnego chłopaka na łóżko.

Mieszkanie Jake’a było dosyć małe. Składało się z sypialni naprzeciw wejścia, po prawej była kuchnia, a po lewej łazienka. Wszędzie panował zorganizowany bałagan: rzeczy wlały się wszędzie tylko nie na wyznaczonych ścieżkach, po których chodził.

– Nie masz pojęcia jak bardzo się cieszę, że mogliśmy się dzisiaj spotkać. – uśmiechnął się do siebie zwycięsko. Jego jasnoniebieskie oczy aż błyszcały z ekscytacji. Zdjął z chłopaka ubranie wierzchnie i buty rzucając je pod ścianę przy drzwiach. To samo zrobił ze znajdującą się pod kurtką bluzą. Potem zajął się spodniami, przy których spędził trochę więcej czasu. Po co miałby się śpieszyć, skoro Japeś przez najbliższe kilka godzin będzie spał jak zabity?

W końcu dotarł do celu swojej podróży, chociaż kosztowało go to trochę wysiłku. Spodnie Wędrowca były nieco ciasne, aby Jake mógł spokojnie wyciągnąć z nich klucze i portfel, ale ostatecznie udało mu się do nich dotrzeć. Przyjrzał się uważnie jego dowodowi osobistemu, a najbardziej rubryczce “adres”. Rzucił potem przedmioty na górkę ubrań zatrzymując jedynie klucze.

Miał to, czego szukał, więc mógł w końcu zostawić Japesia w spokoju.

– Dziękuję za przechowanie mojej zguby. – mruknął do niego, a potem zbliżył się do drzwi. Otworzył je i spojrzał jeszcze raz na to nieprzytomne nieszczęście w jego łóżku. Uśmiechnął się rozbawiony.

18.05.2020_00-57-31

– Słodkich snów, Wędrowcze.

Mefisto

2 thoughts on “#293. Wędrowiec z Krańca Czasu cz.21 – O jeden drink za dużo”

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Scroll to Top