#025. Duchowa wędrówka

IMG_20160806_161744

W końcu dni są trochę mniej upalne, słońcę trochę mniej przypieka na brązowo. Mogłem zatem wybrać się do moich owczych krain – jedynego miejsca w okolicy, gdzie mogę uciec od ludzi i być blisko z naturą. Dzisiaj byłem z nią wyjątkowo blisko. Wszak jakaś osa próbowała osiedlić się w moich włosach.

IMG_20160806_163254

Owce były dzisiaj jak chmury sunące po ziemi. Chociaż było ciepło i słońce, po dłuższym czasie, zaczynało nagrzewać, one niewzruszone skubały żółtawą trawę i beczały jedna do drugiej o swoich owczych troskach. Była nawet moja ulubiona owca gremlin, która beczy zawsze tak, jakby miała niesamowitą chrypę. Poprawiła mi humor.

IMG_20160806_171712

Goniłem dziś za motylami. Chciałem mieć ładne zdjęcie i chyba nawet się udało. Nawet jeśli miałem ze sobą tylko mój wsłużony telefon. To był jedyny motyl, który poczekał, aż podejdę, wyciągnę telefon, włączę kamerę i będę raz po razie robił mu kolejne zdjęcia, aby koniec końców wybrać to jedno: najlepsze. Cała reszta motyli uciekała przede mną, gdy ja skradałem się z gracją (a raczej jej okropnym brakiem) za małymi fruwającymi istotami.

IMG_20160806_173335

Nie mogło też zabraknąć owieczek z bliska. Ta z tyłu przebiegła całe pole, by się ze mną przywitać i pięknie zapozować do zdjęcia.

IMG_20160806_173345

Z kolei ta druga musiała jakiś potężny błąd systemu zaliczyć, bo nie ruszyła się ani trochę. Prawda, że są to niesamowicie zabawne stworzenia? Ilekroć tam jestem, nigdy nie nudzi mi się patrzenie na nie, a im chyba nie nudzi się patrzenie na mnie. Ale będąc szczerym, zazdroszczę im ich spokojnego życia. Przydałoby mi się być taką owcą raz na jakiś czas, żuć wesoło trawkę i podbiegać do przechodniów, aby się na nich beztrosko pogapić. I beczeć, po owczemu dużo beczeć o owczym życiu i owczych sprawach.

IMG_20160806_174705

Byłem też w lesie i znalazłem “to”. Szczerze mowiąc nie wiem, co to za śmieszne bąbelki, ale bardzo się namęczyłem, aby aparatem w telefonie zrobić zdjęcie obiektu, który miał średnicę mniej niż pół centymetra, a światło było nienajlepsze. To prawda, że cierpliwy zostanie nagrodzony.

Czuję się bardzo dobrze, mimo iż jestem diabelnie zmęczony. Przeszedłem dzisiaj około siedmiu kilometrów pośród traw, łąk i lasów. Nasłuchiwałem świerszczy, goniłem motyle i ekscytowałem się naturą, która pochłonęła to dobrze znane mi miejsce, by zamienić je w coś nowego, czego nie jest mi jeszcze dane znać. Machałem do owiec, gęsi, szukałem drzew owocowych i ekscytowałem się każdym momentem tej małej wycieczki.

Mam więcej sił, by wziąć się za siebie, by zrobić coś lepszego ze swoim życiem. Pierwszy krok to zrobić spory krok w tył i pozwolić sobie odpocząć.

Mefisto

16 thoughts on “#025. Duchowa wędrówka”

  1. Pięknie napisane, bardzo przyjemnie się czytało 🙂 szkoda, że ja nigdzie u siebie nie mam owieczek do podglądania. Za to , o ile odwaga pozwoli, mogę trafić na dzika.
    Do pracy jeżdżę rowerem, kawałek przez las. Dziś rozpieszczał mnie jakieś śpiewak po drodze, szkoda że nie poleciał za mną aż pod sam punkt docelowy tak pięknie śpiewając:)

    Czytając Twój wpis, poczułam się już prawie na wakacjach 🙂

    1. Cieszy mnie to niezmiernie, że mój wpis pozwolił Ci się zrelaksować. 🙂 Dziki też są fajne – z odległości. Pozdrawiam i życze dużo wakacyjnego klimatu. 🙂

  2. Przepiękne zdjęcia i cudna opowieść 🙂 Bardzo chciałbym na Twoim Miejscu, w tym Miejscu… Ja też mam taki swój zakątek, który pokochałem i gdzie zawsze regeneruje siły… Niestety jestem Tam bardzo rzadko, gdyż owe Miejsce jest daleko i nie należy do mnie…

    Cieszę się ogromnie Twoim odpoczynkiem Przyjacielu 🙂

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Scroll to Top