#315. Dlaczemu? cz.3

Ostatnio zdarza mi się wejść między internetowe kłótnie. Wiem, wiem. To jak świadome wchodzenie na minę – wręcz proszę się o kilka lat życia mniej myśląc o tym, że ludzi już całkowicie popieprzyło. Robię to jednak półświadomie, bo czytając jakikolwiek news z polskich stron, spotykam się z kilkoma motywami przewodnimi wśród komentarzy: najczęściej politycznymi i odnoszącymi się do osób LGBT. Dzisiaj pogadamy sobie o tych drugich, a dokładniej o tym, dlaczego ludzie czasem mają potrzebę powiedzieć o tym, jakiej są orientacji.

Zawsze, ale to zawsze, kiedy jakiś artykuł wymienia mniejszności seksualne, znajdzie się jakiś obrońca tudzież obrończyni godności oburzającymi się na wieść, że jakiś aktor/jakaś aktorka wyznaje światu swoje preferencje. “No bo po co nam wiedzieć, kto z kim sypia”. Niby prawda – twoje łóżko, twoje sprawa, ale spora część ludzi żyje jednak w trochę bardziej rozbudowanej rzeczywistości, gdzie sprawa czyjejś orientacji przenika w inne, zupełnie zwyczajne tematy.

Pomyślmy o takiej scence: mamy biuro i trzech pracowników. Panią Krysię, pana Adasia i pana Krzysia. Cała trójka wesoło rozmawia sobie o tym, co robili podczas weekendu. Pani Krysia dzieli się informacją, że w końcu wyciągnęła męża na zakupy. Pan Adaś wspomina, że on i jego partner też spędzili weekend na odchudzaniu portfela w sklepach. Pewnie zakładaliście, że pan Krzyś zacznie krzyczeć “a po co nam to wiedzieć z kim sypiasz”, ale pan Krzyś jest normalny i weekend spędził na grze w szachy ze swoim ojcem i pomocy mamie w przydomowym ogródku.

A teraz kolejna scenka: przychodzi elegancko ubrana Alicja do jubilera i wybiera biżuterię. Ekspedientka Ala próbuje być pomocna i wypytuje o najdrobniejsze szczegóły. W trakcie rozmowy okazuje się, że kobieta wybiera prezent dla swojej parterki z okazji dziesiątej rocznicy ich związku. Wiadomo – tak okrągłą rocznicę trzeba uczcić i zależy jej na czymś wyjątkowym, co będzie partnerce naszej bohaterki przypominać o ich uczuciu przez – miejmy nadzieję – resztę ich życia. Ala od razu kieruje potencjalną klientkę do gabloty, gdzie jest wystawiona na pokaz biżuteria na specjalne okazje.

Ktoś mógłby się kłócić, że przecież w każdej sytuacji można było podać kolegę/koleżankę zamiast partnera/partnerki. Oczywiście, że można, ale to rodzi więcej problemów niż może przynieść takiej osobie pożytku.

Po pierwsze: taka osoba mierzy się z wykluczeniem ze społeczeństwa. Nie spełnia norm, więc nie może, nawet przypadkiem, opowiedzieć o osobie, którą kocha, choćby ta osoba była najmilszą osobą na świecie. To wpędzanie człowieka w poczucie wstydu za to, jak kocha. Po drugie: w sytuacji pana Adasia współpracownicy mogą założyć, że jest on samotny (zawsze chodzi na zakupy z kolegą, a nie np. z żoną) i sugerować mu osoby, najpewniej kobiety, do związku. W sytuacji Alicji możemy doprowadzić do tego, że Ala zacznie sugerować jej produkty, które bardziej nadają się na urodziny koleżanki niż na celebrowanie dekady związku z drugą osobą, co tylko przełoży się na frustrację Alicji.

To nie tylko irytuje osoby ze środowisk LGBT, ale też ludzi postronnych, którzy tak jak oni chcą po prostu kochać, a widzą to, że skoro ktoś uważa, że miłość można sortować na lepszą i gorszą, to wiedzą, że kiedyś przyjdą posortować ich uczucie, bo nie pasują do ciasnych, niepraktycznych i niewygodnych pudełek heteroseksualizmu narzucanego przez lata przez różne instytucje. Bo bez ślubu, bo bez dzieci, bo bez stereotypów, bo za duża różnica wieku, bo, bo, bo…

My się naszych “bo” nasłuchaliśmy i wiemy, jak bardzo potrafią one upodlić życie. Dlatego o tym piszę, bo jeśli o pewnych rzeczach nie zacznie się mówić, to nigdy się nie zmienią. Jesteśmy już na tyle duzi, aby zaakceptować to, że ktoś może żyć i myśleć inaczej niż my i nie powodować tym samym końca świata. Pamiętajmy o tym.

Mefisto

8 thoughts on “#315. Dlaczemu? cz.3”

  1. No cóż, ja się tutaj nie będę za bardzo rozpisywać, bo mi już żyła w gardle skacze, jak tylko widzę ten temat.
    To jest wszystko takie proste i logiczne. Tak pięknie to wyłożyłeś. A nadal, do większości ludzi nie dociera…

  2. Trudny temat, bo nie da się go ująć w czytelne dla wszystkich ramy. Podsunę jeden wątek o którym spróbuję coś napisać na blogu. To jest wykluczenie, i wyalienowanie ze społeczeństwa. Zapewne zauważyłeś, że wykonującym wolne zawody (szczególnie znanym artystom) wisi i jak kilo kitu powiewa to, czy środowisko, dalsze otoczenie, a nawet państwo nie akceptuje ich np. ze względu na preferencje seksualne. Niektórym “to” nawet pomaga w karierze.
    Niestety w zawodach opierających się na pracy zespołowej, oraz wszędzie tam, gdzie dużą rolę odgrywają stosunki społeczne (np. nauczyciel, opiekun społeczny) akceptacja środowiska jest podstawą funkcjonowania. I tutaj tolerancja odgrywa olbrzymią, a może i najważniejszą, rolę. Tego jednak nie da się poprawić jedną ustawą, czy konwencją, to jest proces wielopokoleniowy.

  3. No ja, dawna królowa gównoburz😛 całkiem już skończyłam z internetowymi kłótniami…bo bardzo źle się to odbijalo na moim zdrowiu psychicznym. Nie warto…
    A jeśli chodzi o LGBT to niestety zawsze większości się wydaje że może mówić mniejszości jak ma żyć…😕

    1. To jest generalnie rzecz biorąc najlepsza rzecz, jaką można zrobić w tej kwestii. 😉
      No niestety, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna się na tyle uprzywilejowanym, aby dyktować innymi warunki ich własnego życia. Często tacy ludzie nie mają swojego życia i chya próbują sobie rekompensować…

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Scroll to Top