thoughts

#450. Rok 2023

Od roku 2020 tylko podnosi się nam poprzeczka, rzeczywistość staje się tak abstrakcyjna, że czasem mam wrażenie, iż żyję w jakimś filmie. Czasem i film wydaje się bardziej realistyczny niż to wszystko, co wydarzyło się w ostatnich latach. Najgorsze jest to, że kiedy tylko człowiek przyzwyczai się do jednej rzeczy, zaraz wyskakuje kolejna i nie pozwala spokojnie dostosować się do otaczającego nas szaleństwa.

Dlatego liczę, że cokolwiek rok 2023 ma dla nas w planach, niech da chociaż minutę dłużej na zorganizowanie się i stawienie temu wszystkiemu czoła. Wiem, że lepiej nie będzie. Łudziłem się rok w rok i po prostu czuję w kościach, że zmiana cyferki na końcu tylko da nam po gnatach. Chciałbym jednak, aby to już nie przyśpieszało do takiego tempa, że człowiek tylko biegnie z wywieszonym językiem i nie ma już siły na nic więcej. Mimo wszystko chciałbym wciąż cieszyć się pięknem świata, a nie patrzeć na jego najczarniejszą stronę i wręcz parować ze złości.

Jest wciąż tyle do zrobienia, tyle do napisania, tyle miejsc do odwiedzenia. Mam sporo planów, ale moje siły wciąż idą tam, gdzie nie powinny. Marnują się na stres, na złość, na niedowierzenie. A po co? Skoro można pójść w fajne miejsce, zrelaksować się, odpocząć, zająć swoim hobby. Taki mam plan na ten rok: przeżyć go jak najlepiej.

Dlatego roku 2023 – daj żyć, bo pożałujesz.

Mefisto

#450. Rok 2023 Read More »

#440. Dlaczemu cz.10

Ostatnio przypomniała mi się taka rzecz, która może już nie tak często towarzyszy mi w dorosłym życiu, jednak była moim “kompanem” przez wiele lat mojego dzieciństwa i mojej młodości. Mowa o krytyce, ale nie byle jakiej krytyce tylko krytyce za wszystko. Stosowała ją przeważnie moja matka wobec wszystkich (z wyjątkiem samej siebie oczywiście).

Rodzaj krytyki, którą stosowała moja matka uważam za bardzo toksyczny, bo nie dotyczyła ona rzeczy zrobionych źle, czy w ogóle niezrobionych. Dotyczyła ona wszystkiego: rzeczy zrobionych dobrze, źle, w ogóle niezrobionych. Łatwo się można domyśleć, że wszyscy w domu po prostu niechętnie robili cokolwiek, bo i tak kończyło się to litanią “ja bym to zrobiła lepiej”, dlaczego tylko 5, a nie 6″, “no i co z tego, że jesteś najlepszy w klasie”, itd.

Obrywali wszyscy: domownicy, zwierzęta, przedmioty, a nawet kwiatki. Przekładało się to tylko na to, że nikt nie miał ochoty marnować swojego czasu na robienie czegoś, co i tak skończy się kazaniem i nadszarpniętymi nerwami. Matka z wieloma rzeczami zostawała sama albo dostawała je tylko wtedy, kiedy wiedzieliśmy, że nie trzeba będzie przekazać ich “do rąk własnych”. Esemesowa bura nie była aż tak imponująca. Przynajmniej według mnie.

Oczywiście w takiej sytuacji zwiększa się samokrytyka i człowiek cały czas biczuje się w myślach za brak tej perfekcyjności we własnym działaniu. Najgorsze jest to, że nie da się być perfekcyjnym. Zostaliśmy stworzeni, aby dążyć do doskonałości, ale nie jest nam dane jej osiągnąć. Dlatego na wszystko, co robię, patrzę bardzo krytycznie i chociaż nie biczuję się w myślach za każdą zrobioną rzecz, to jednak cały czas we mnie to siedzi, mimo iż od ponad dekady nie miałem do czynienia z jej sposobem krytykowania. Sporo projektów po prostu wyrzucam, bo nie potrafię przepuścić im małej skazy – skazy, którą tylko ja widzę.

Porzuciłem wiele rzeczy, wiele cennych dla mnie rzeczy i z każdym rokiem czuję mniej zaangażowania, aby do nich wrócić. “I tak mi nie wychodziły”. To brzmi jak wymówka, ale dla mnie zawsze te słowa oznaczały, że mój wewnętrzny demon wygrał i pozbawił mnie kolejnej pasji. Z tym demonem zawsze przegrywam, pomimo iż walka potrafi trwać latami.

Mefisto

#440. Dlaczemu cz.10 Read More »

#435. Dlaczemu cz.9

Czasem czuję się jak kosmita, bo niby oczywiste rzeczy dla wielu znajomych, czy ludzi w moim otoczeniu są normalne, a dla mnie takie zachowania zakrawają o patologię. Dlaczego dorośli oczekują od dzieci umiejętności obsługi urządzeń bez pokazywania im, jak się to robi? I pal licho, jeśli kończy się to najwyżej śmiechem. Wielu dorosłych jest zbulwersowanych, że ich kilkuletnia pociecha nie potrafi obsłużyć urządzenia, które od blisko dekady nie jest w użytku i z którym mają do czynienia pierwszy raz. Najgorzej jest, kiedy ta sama osoba wymaga od ciebie zrozumienia, gdy uczysz go/jej używania czegoś nowego “bo to pierwszy raz i nie potrafi”.

Twoje dziecko też nie potrafiło, ale to nie przeszkadzało ci zmieszać je z błotem przy obcych ludziach.

Skąd wzięła się normalizacja takiego piętnowania dzieci, bo nie wiedzą jak zrobić coś, co, drogi rodzicu, powinieneś ich nauczyć? Naprawdę tego nie rozumiem, ani nie potrafię zrozumieć. I może nawet nie powinienem próbować zrozumieć, bo takie zachowanie hoduje nam kolejne pokolenie sfrustrowanych ludzi.

Mefisto

#435. Dlaczemu cz.9 Read More »

#372. Dlaczemu cz.7

Czuję się czasem jak przybysz z obcej planety. No dobra… Ostatnio to nawet powiedziałbym, że ponad normę. Wszystko przez to, że jak ludzie dzielą się na A lub B to ja stoję sobie jako takie ab, ale zdecydowanie częściej jako aab, abb, baa… Zależy, co sensownego i normalnego można wynieść z każdej strony. No bo, będąc szczerym, tak właśnie chciałbym żyć. Sensownie, a nie skrajnie. A ludzie żyją przeważnie na zasadzie “jak nie z nami to przeciwko nam”. No właśnie nie. Ja chciałbym zostać na moim neutralnym gruncie, miejscu, które niczym Sanktuarium w Heroes of Might and Magic, powinno być nietykalne przez wszystkich, a non stop odpieram od siebie poglądowych fanatyków.

I wiecie, co mnie w tym wkurza? Nie to, że ludzie są skrajni nawet w takich prostych kwestiach jak ulubiony kolor. Wkurza mnie to, że ode mnie też oczekuje się takiej skrajności, wpychania się w jeden z kątów pokoju przekonań, aż mnie wszystko będzie uwierać i irytować. Tylko po co, skoro jest masa innych możliwości? Jest masa miejsca, aby stanąć swobodnie i czuć się komfortowo ze swoimi przekonaniami. Ile mniej byłoby na świecie frustracji, ile mniej tej frustracji przelewałoby się na innych. A tak mamy tylko ciągłą walkę i zamiast iść do przodu, osiągać coraz więcej, rozwijać nowe możliwości i budować lepszy świat, stoimy w miejscu i patrzymy na narastające konflikty, na szerzącą się nienawiść i nierzadko sami padamy ofiarą tej frustracji, szerząc ją dalej, bo każdy ma swój limit, tym bardziej jak każda ze stron próbuje cię zepchnąć na którąś stronę.

A ja nie chcę stać po żadnej innej stronie, tylko swojej własnej.

Mefisto

#372. Dlaczemu cz.7 Read More »

#263. Piorunująco :D

Dzień dobry wieczór!

Znowu wyszła mi notka pisana na szybko… Chyba tracę moją supermoc organizowania sobie efektywnie czasu! 😂

Przyznam szczerze, że jestem bardzo zaskoczony tym, jak mocno Simsy mogą odzwierciedlić rzeczywistość, którą opisuję w Wędrowcze z Krańca Czasu. Grałem ostatnio, aby zrobić screenshoty do ostatnich dwóch notek. No i randka Japesia była wybuchowa. 😂 Siya dostała piorunem! Kara boska za spotykanie się z Japesiem!

21.01.2020_01-01-03

W części 14 potrzebowałem tylko jednego screenshota Japesia rozmawiającego z Dominikiem, gdzie Smok będzie poza kadrem. Niestety Smoka ciągnie cały czas do lodówki i przeszkadza. 😂

Jeśli chodzi o to opowiadanie to pozwolę sobie tutaj odpowiedź na jedno pytanie, które do mnie ostatnio dotarło: istoty z Krańca Czasu są stworzone przeze mnie w Simsach. Reszta postaci to wyłapani na ulicy i wcieleni do swoich ról Simowie. Poza Dominikiem oczywiście. To on czekał na mnie, aż przydzielę mu rolę największego psychola w opowiadaniu. 😂

Udało mi się skończyć Star Wars Jedi: Fallen Order. Trochę mi przykro, bo lubię, kiedy gra daje mi możliwość rzucania przeciwnikami. 😀 Ale gra zrobiła na mnie spore wrażenie – zarówno fabułą jak i filmową wręcz grafiką i dokładnością animacji.

Workspace 1_2020_01_26___16

Gra została stworzona przy użyciu oprogramowania do przechwytywania ruchu. Czyli mówiąc prościej ruch postaci to nagrany ruch prawdziwych ludzi (a dokładniej aktorów). Dla ciekawskich: tutaj jest krótki filmik “zza kulis”, w którym można obejrzeć jak to wygląda. 😉 (koszulka ze Stormtrooperem “I’m gonna miss you” wymiata 😂)

Jaram się też faktem, jak bardzo rozwija się gaming na Linuxie. Parę lat temu to nawet nie myślałbym, że zagram bezproblemowo w świeżo wydaną grę. A teraz to po prostu działa. Mam wybór i to mi się podoba. 🙂

Humble Bundle zmieniło w ostatnich miesiącach swoją subskrypcję i teraz oferują Humble Choice. Pozwala nam to wybierać spośród oferowanych gier (ilość gier do wybrania zależy od posiadanego rodzaju subskrypcji). Zgaduję, że to odpowiedź na narzekania ludzi, że gry się często powtarzały, a nie każdy chce lub ma możliwość oddać ją komuś innemu. (tak swoją drogą dalej mam gry do oddania – jak ktoś jest chętny to pisać ;)).

Powoli wracam do grania w Minecrafta, więc jest szansa, że zacznę znowu nagrywać postępy z budowy zamku. 😛 Ostatnie dwa miesiące były zdecydowanie zbyt zalatane i liczę na to, że może w końcu nadejdzie odrobina spokoju… Najwięcej zależy teraz od Smoczyńskiego, który znowu wszedł w fazę buntu i ma swoje humorki. Dobrze, że ta faza nie połączyła mu się z TNT w Minecrafcie, bo prezentowałbym Wam najpewniej wielki krater…

Jeśli chodzi o studia to mam trochę zaległości. Głównie dlatego, że ostatnie trzy tygodnie spędziłem na chorowaniu i ciężko było mi się skupić, a na matematyce przerabiałem pochodne funkcji, które może trudne nie są, ale jak się człowiek nie skupi to potem śmieszne rzeczy wychodzą. 😛

Moja nauka jazdy idzie dosyć sprawnie. Instruktor powiedział mi, że jeszcze trochę i będę mógł zdawać. I wszystkie pięknie, ładnie, ale ja dopiero zaczynam teorii się uczyć… 😂

W kwestiach blogowych: zamierzam skończyć pisać oba kąciki po 20 wpisie, wstawić w ich miejsce Wędrowca, a jak zamknę rozdział z pisaniem opowiadania to pomyślę, czy będę wracał do pisania kącików. W tej chwili nie mam za bardzo czasu na nie i myślę, że przyda mi się przerwa, aby w spokoju zebrać chociaż jakieś pomysły. No i jeszcze miała być seria wpisów o Anglii.

Chciałem też wziąć się za odświeżenie wyglądu bloga, ale trochę mi to nie wychodzi. Szczerze mówiąc zaniedbuję wszystko, co nie ma ustalonego terminu. 😂 Prawdę powiedziawszy jestem ostatnio tak przemęczony, że czasem mam wrażenie, że nawet bloga zostawię…

Zaczynam powoli myśleć o zmianie pracy. Uwielbiam moją pracę (i cudowną szefową!), ale przydałoby się coś, gdzie zarabiałbym przynajmniej tyle samo i spędzał o połowę czasu mniej w pracy. A najlepiej by było jakbym pracował mniej i zarabiał więcej. 😛 Myślę, że pora zrobić spory krok do przodu i postarać się o pracę, która bardziej będzie zgodna z moimi zainteresowaniami.

No i zgodnie z Połówką ustaliliśmy, że pójdziemy na dodatkowe kursy jak skończę prawko, aby podnosić nasze kwalifikacje. 😉 Jako że te kursy są głównie online to będę osobistym nauczycielem Połówki. Coś czuję, że to się źle skończy… 😂

Myślę, że chyba napisałem o wszystkim, co chciałem. Muszę te notki zacząć lepiej organizować, aby były bardziej składne, bo chyba wyszła trochę chaotycznie… 😛

Mefisto

 

#263. Piorunująco :D Read More »

Scroll to Top